ZNISZCZ PRYSZCZ CZYLI NAJLEPSZE I NAJGORSZE SPOSOBY NA POZBYCIE SIĘ INTRUZA. SKUTECZNE MAŚCI PUNKTOWE NA PRYSZCZE!
Daria

Daria

Autorka wpisu

Jak wiecie jestem “szczęśliwą” posiadaczką cery trądzikowej, skłonnej do powstawania niedoskonałości. Jak sobie radzę z takimi pojedynczymi niespodziankami i co się u mnie najlepiej sprawdza? W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam kilka moich ulubionych specyfików bez recepty do stosowania punktowego, które szybko likwidują problem. Jeśli zatem w najmniej oczekiwanym momencie pojawia się u Was na skórze pryszcz, to zapraszam do dalszego czytania. Będą tu zarówno moje hity, jak i zupełne kity, które mimo pokładanych nadziei nie pomagają rozprawić się z takimi niespodziankami.

MIEJSCE 1: LA ROCHE POSAY A.I. 
_________
Świetny produkt na pojedyncze pryszcze, który cenię przede wszystkim za to, że bardzo szybko radzi sobie z problemem. Ma w składzie niacynę, pirokton olaminy i glycacil, a więc działa przeciwbakteryjnie i hamuje rozwój nowych, zapalnych zmian na skórze. Szybko zastyga i tworzy na powierzchni pryszcza taką białą powłoczkę, która sprawia, że jest o wiele mniej widoczny. Plusem tego produktu jest też to, że po takim stanie zapalnym nie zostaje ślad w postaci przebarwienia czy blizny, a to bardzo ważne w przypadku cery trądzikowej. Jest to mój zdecydowany ulubieniec, bo można go stosować również na dzień, pod makijaż. Jego jedyną wadą jest cena i dosyć mała pojemność, jednak jestem to w stanie zaakceptować z uwagi na szybkość działania. 

MIEJSCE 2: SOLCOSERYL
_________
Żel, który chyba najbardziej mnie zaskoczył, bo nie jest typowo przeznaczony do likwidowania pojedynczych pryszczy. Solcoseryl stosuje się na małe, źle gojące się ranki, odmrożenia, wrzody pochodzenia żylnego, oparzenia (w tym również te posłoneczne) i odleżyny. Ja zakupiłam ten specyfik na mój paskudny odcisk, który pojawił się na pięcie w wyniku dłuższych wycieczek w Conversach i już po pierwszej aplikacji ból całkowicie ustąpił. Do tego wszystko ładnie i szybko się zagoiło, a inne maści nie potrafiły sobie z tym poradzić. Postanowiłam zastosować go na jeden z moich pryszczy i to był strzał w 10. Pryszcz w ekspresowym tempie się wysuszył i zmniejszył, więc teraz chętnie sięgam po ten żel. Dodatkowo Solcoseryl ma działanie nasilające syntezę kolagenu, a więc może się sprawdzić w przypadku gojenia świeżych blizn. Widziałam, że jest też dostępna wersja w kremie, którą należy stosować na rany suche, natomiast żel przeznaczony jest dla ran bardziej mokrych i sączących się.


MIEJSCE 3: BENZACNE
_________
Jest to chyba najbardziej popularny specyfik na trądzik, dostępny bez recepty. Pamiętam, że był to jeden z pierwszych preparatów po który sięgnęłam w czasach, kiedy mój trądzik był najbardziej nasilony. Benzacne można stosować na całą powierzchnię skóry, ale też na pojedyncze niespodzianki. Nadtlenek benzoilu zawarty w żelu świetnie uspokaja tworzące się pod skórą niespodzianki, nawet te wielkie, podskórne gule, które co prawda pojawiają się u mnie sporadycznie, ale jednak potrafią od czasu do czasu uprzykrzyć życie. Posiadam wersję mocniejszą 100 mg/g w formie żelu i kiedy zauważę, że coś zaczyna się potocznie mówiąc “wykluwać”, to nakładam cieniutką warstwę na to miejsce i kolejnego dnia jest już znacznie lepiej. Pryszcz staje się mniej wypukły i zaczerwieniony, a proces jego gojenia jest znacznie szybszy. Preparat ma działanie przeciwbakteryjne i osuszające, tworzy na skórze skorupkę, więc nie polecałabym nanosić go pod makijaż. Pamiętajcie, aby dobrze umyć ręce po aplikacji żelu, bo nadtlenek benzoilu może trwale odbarwiać tkaniny np. ręczniki czy piżamę. Ja używam Benzacne na noc i kładę twarz na poduszce dopiero wtedy, gdy żel całkowicie zaschnie. 
MIEJSCE 4: TORMENTIOL
_________
Jest jednym z tańszych specyfików o działaniu przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym i ściągającym, a jego działanie oceniłabym na podobne do Benzacne. Najlepiej sprawdza się w przypadku podskórnych, zamkniętych, bolących gulek, które szybko zasusza i jeśli zastosujemy go we wczesnym stadium pojawiania się pryszcza, to potrafi zahamować ten proces. U mnie ten produkt dobrze działał na początku, jednak z biegiem czasu okazał się zbyt słaby. 


MIEJSCE 5: MAŚĆ ICHTIOLOWA
_________
Maść, którą stosuję rzadko, bo ma ciemny, czekoladowy wręcz kolor, który niestety brudzi wszystko wokół. Ma dosyć specyficzne działanie, bo “wyciąga” na wierzch ropę, która pojawia się w pewnym momencie powstawania pryszcza, ale przyspiesza ten proces, a więc wszystko goi się znacznie szybciej. Plus dla tej maści za to, że zapobiega bliznowaceniu miejsca, w którym pojawia się pryszcz i z czasem nie ma po nim nawet najmniejszego śladu. Ja jednak nie jestem wielką entuzjastką maści ichtiolowej, bo są produkty, które sprawiają po prostu mniej problemów, a są bardziej skuteczne.

MIEJSCE 6: GLINKA ZIELONA
_________
Gęsta pasta z zielonej glinki również genialnie sprawdza się go wysuszania drobnych niedoskonałości na skórze. Kiedy nie mam pod ręką żadnej z powyższych maści, to sięgam właśnie po zieloną glinkę. Wystarczy rozrobić odrobinę z wodą i nanieść taką gęstą papkę na pojedynczego pryszcza. Znacznie szybciej się goi i wysusza, dzięki czemu nie ma szans na “rozkwitnięcie” w pełni. Glinka jest również moją ulubioną maseczką na całą twarz, kiedy czuję, że po całym dniu z ciężkim podkładem moja skóra zaczyna się buntować. Szczególnie fajnie sprawdza się do wyciszania cery i chyba żadna, inna maseczka nie daje mi takiego efektu odświeżenia, jak właśnie czysta glinka dobrej jakości. Warto zauważyć, że nie wszystkie glinki są dobre i mają tak fajne działanie. Ja przetestowałam już naprawdę mnóstwo i najlepiej sprawdza się sypka glinka zielona z Argiletz. Jest też wersja gotowa, w formie pasty, ale mam wrażenie, że ta sypka do rozrabiania z wodą działa silniej. 

MIEJSCE 7: MAŚĆ CYNKOWA LUB PASTA CYNKOWA (RÓWNIEŻ WERSJA Z KWASEM SALICYLOWYM)
_________
Wiem, że wiele z Was lubi ten sposób na szybkie pozbywanie się pojedynczych pryszczy, jednak u mnie maść cynkowa daje zdecydowanie najmniejsze rezultaty. Moja skóra jest już chyba za bardzo zaprawiona w boju, aby cynk w jakikolwiek sposób poradził sobie z problemem. Maść cynkowa jest jakby tłusta w swojej formule, nie zastyga i nie zauważyłam jej działania osuszającego czy zmniejszającego daną niedoskonałość. Jest też wersja w formie pasty cynkowej i również wersja z kwasem salicylowym, który wykazuje działanie odkażające i wysuszające. Polecałabym ten produkt osobom, które borykają się z naprawdę małymi, pojedynczymi niedoskonałościami, ale też nie oczekiwałabym szybkich rezultatów. Dla mnie to niestety kit. 

MIEJSCE 8: SUDOCREM
_________
Kiedyś był to jeden z najbardziej popularnych i łatwo dostępnych sposobów na szybkie zagojenie się pryszcza, ale ja jakoś nigdy nie byłam zwolenniczką tego produktu. Jest to krem antyseptyczny i dzięki zawartości cynku oraz lanoliny może goić małe ranki i przyspieszać regenerację skóry. Dobry na odparzenia, otarcia czy odleżyny (szczególnie u małych dzieci). Tworzy taką bezpieczną powłoczkę na skórze i zapobiega jej dalszemu drażnieniu np. w przypadku otarć pieluszkowych. Swego czasu lubiłam go używać na bardzo przesuszoną, twardą skórę na stopach, ale też nie widziałam większych rezultatów. Wiele osób w dalszym ciągu rekomenduje ten specyfik w leczeniu pojedynczych niespodzianek, ale ja umieściłabym go zdecydowanie na końcu mojego prywatnego rankingu. Do szybkiego pozbywania się pojedynczych pryszczy jest to dla mnie zdecydowany bubel.

MIEJSCE 9: TRIBIOTIC
_________
Jest to produkt, który zajął ostatnie miejsce, ale nie dlatego, że jest beznadziejny, a z powodu jego innego działania. Nie zasusza pojawiającego się pryszcza i nie powoduje jego “wchłonięcia” czy zmniejszenia w jakimkolwiek stopniu, ale pełni inną rolę. Świetnie radzi sobie z małymi rankami, które mogą pojawiać się po nieszczęsnym wyciskaniu (tak, czasem mi się to zdarza). Te wszystkie zapalne ślady po pryszczach stają się o wiele mniej zaczerwienione i bledsze. Tribiotic zawiera trzy antybiotyki – bacytracynę, neomycynę i polimyksynę B, a więc jego zadaniem jest przede wszystkim leczenie wszystkich zakażeń bakteryjnych i stosowany na małe ranki jest naprawdę pomocny. Przynosi dużą ulgę np. w przypadku odcisków czy zadrapań. Kupuję go w małych saszetkach i zawsze mam w torebce na wszelki wypadek. Można powiedzieć, że mnie uratował, kiedy nadepnęłam na rozbite szkło na plaży. Swoją drogą sezon już blisko i naprawdę uważajcie na tego typu zagrożenia. W piasku zupełnie nie widać tych rozbitych butelek, kapsli i rozerwanych puszek, a można się bardzo łatwo zranić o takie rzeczy. Podsumowując – do odkażania małych ranek, również tych po pryszczach Tribiotic jest jak najbardziej skuteczny, ale do hamowania rozwoju niespodzianek niestety się nie nadaje. 



***
I tak oto prezentuje się mój prywatny ranking specyfików do stosowania punktowo na pryszcze. Pamiętajcie, że mimo, iż są to preparaty bez recepty, to zawsze warto zapoznać się z ulotką lub skonsultować z lekarzem. Dajcie znać w komentarzach pod tym postem co u Was się najlepiej sprawdza, a co jest zupełnie do kitu. Jestem bardzo ciekawa! 


A codziennie jestem na Instagramie, więc zapraszam do obserwowania klik.
Przeczytaj także

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Kochane, który to już rok spotykamy się tutaj i składamy sobie świąteczne życzenia? Nie mogę uwierzyć, że czas płynie tak szybko i to moje małe

Czytaj dalej »

PUSTAKI #2

Witam Was z ten leniwy, lany poniedziałek. Dziś przygotowałam kolejną porcję produktów, które ostatnimi czasy udało mi się zużyć czyli typowy “projekt denko”. Znajdziecie tu

Czytaj dalej »