ULUBIEŃCY SIERPNIA: PASTA CREST, KODY RABATOWE PICODI, ZEGAREK MVMT, HANNA BAKUŁA I INNI + JEDEN BUBEL.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Chciałabym uniknąć tego standardowego stwierdzenia, że kolejny miesiąc minął w okamgnieniu, ale faktycznie tak było. Szkoda, że tegoroczne lato nad morzem nie było tak udane, jak oczekiwałam. Pozostaje mieć nadzieję, że za rok będzie trochę lepiej 🙂 Na mojej liście ulubieńców pojawiło się kilka ciekawych produktów, o których przeczytacie w dalszej części dzisiejszego wpisu. Wspomnę o najlepszej masce do włosów, stronie ze zniżkami na zakupy i książce, którą przeczytałam już drugi raz. Jest też jeden kosmetyczny niewypał, więc zapraszam do czytania.

Zacznę od czegoś, co planowałam kupić już od dawna i wspominałam Wam o tym TUTAJ klik. Nie wyobrażam sobie codzienności bez muzyki i głośnik Marshall Acton to naprawdę genialny wybór. Aż nie do wiary jak dobra jakość dźwięku wydobywa się z tego malucha 🙂 Zdecydowany ulubieniec i to nie tylko sierpnia, ale ostatnich miesięcy. Słuchanie Eski Rock (którą również uwielbiam) i mojej ulubionej muzyki na Spotify to teraz wyższy poziom przyjemności!

Ulubionym, letnim dodatkiem okazał się zegarek z MVMT z perłową tarczą. Jego kremowy pasek i opalizująca tarcza w połączeniu ze złotymi elementami bardzo ładnie współgra z opalenizną, więc nosiłam go praktycznie codziennie. Po roku nie widać na nim żadnych śladów użytkowania i ogólnie jest bardzo solidnie wykonany. Lubię łączyć zegarki z różnymi bransoletkami – ta ze zdjęcia jest marki The Peachbox. 

Kiedy decyduję się na zakup w sieci, to zawsze szukam kodów zniżkowych. Często udaje mi się upolować jakąś rzecz ze sporym rabatem, albo darmową przesyłką. Portfel Michael Kors, o którym pisałam Wam wczoraj kupiłam z kodem na -10%. Najwięcej zniżek oferuje www.picodi.com/pl (dawne kodyrabatowe.pl). Znajdziecie tam mnóstwo cenowych okazji do takich sklepów jak Douglas, Empik, Gino Rossi czy Wittchen. Warto zaglądać, bo zniżki zazwyczaj są na poziomie 20%, ale niektóre kupony mają czasowe ograniczenia i szybko wygasają  🙂


Jakiś czas temu na blogu ukazał się wpis “3 zaskakujące produkty, które powinnaś wypróbować jeśli…” i tam polecałam paski wybielające zęby Crest 3d Whitestrips. Od tej pory praktycznie codziennie dostaję od Was zapytania o to gdzie można je zamówić. Niestety są bardzo trudno dostępne i sama mam z tym problem, bo nie chciałabym się naciąć na podróbkę. Małą alternatywą jest pasta tej samej marki Crest 3D White, którą można spotkać w wielu sklepach internetowych. Większość past, które znajdziemy w drogeriach ma działanie wybielające, ale ta robi to naprawdę zauważalnie. Poza tym jest bardzo odświeżająca i po prostu musiała wylądować w ulubieńcach. 

Kredki Nabla Brow Divine totalnie zawładnęły moim makijażem brwi. Dają bardzo naturalny efekt i aktualnie używam koloru Venus na początku brwi, a Jupiter na końcówce. Powstał o nich osobny wpis, więc odsyłam TUTAJ klik

Pozostając w temacie makijażu, to w sierpniu najczęściej używałam lekkich matów od IsaDora Twist-Up Matt Lips w naturalnych, brudno-różowych odcieniach. Moi ulubieńcy to 49 Bare ‘N Beautiful oraz 69 Nude Rose. Świetnie pasuje do nich konturówka Lovely Perfect Line w numerku 1. Chętnie sięgałam też po pomadkę Clinique Pop 07 Sugar Plum Pop. Wszystkie odcienie są dosyć podobne, bo bardzo dobrze czuję się w takich tonacjach na co dzień. 

Wiecie, że lubię samoopalacz z Rossmanna Sun Ozon, ale kiedy jestem bardziej opalona, to ta ciemniejsza wersja jest niewystarczająca. Ostatnio odkryłam świetny, drogeryjny samoopalacz od Lirene. Samoopalający Mus-Pianka do twarzy i ciała daje bardzo ładny, intensywny kolor, który do tego szybko pojawia się na skórze. Producent obiecuje nawet, że już w ciągu jednej godziny będziemy opalone. Trzeba z nim trochę bardziej uważać, niż z Sun Ozon-em, bo jest na tyle intensywny, że potrafi zrobić plamy. Jeśli równomiernie go nałożymy, to efekt jest genialny. Niestety bardzo szybko czuć ten charakterystyczny zapach samoopalacza, ale jestem w stanie go zaakceptować z uwagi na piękny odcień. 

Lubię styl pisania Hanny Bakuły. W swoich książkach porusza tematy relacji damsko-męskich i robi to w typowy, humorystyczny sposób. Do “Wnuczkożonki” wracam już po raz drugi i mimo, że autorka w niektórych momentach bardzo wyolbrzymia pewne kwestie, to i tak w znakomitej większości się z nią zgadzam. Jeśli lubicie ironię i sarkazm w zabawnym wydaniu, to “Wnuczkożonka” jest dla Was. Można się przy niej nieźle się pośmiać (co notorycznie robiłam wylegując się na plaży) i nabrać dystansu do pewnych dziwacznych, męskich zachowań.

I na koniec mały, kosmetyczny niewypał czyli hydrożelowe płatki pod oczy Exclusive. Lubię tego typu produkty i zwykle bardzo dobrze się u mnie sprawdzają przed większym wyjściem, ale nie tym razem. Płatki już po samym otwarciu były dosyć suche i miały na sobie bardzo mało żelu. Po ich ściągnięciu spod oczu moja skóra wyglądała na mocno przesuszoną i zaczerwienioną, poza tym odczuwałam lekkie pieczenie. Nie o taki efekt mi chodziło, więc z pewnością nie kupię ich ponownie. Zdecydowanie bardziej lubię te płatki z Efektimy i faktycznie dają efekt małego liftingu.

Powoli żegnamy się z latem i muszę przyznać, że w tym roku jakoś specjalnie go nie odczułam. Zdążyłam zaledwie kilka razy pójść na plażę i to w przeciągu ostatnich dni. Czy u Was także lato było tak kapryśne, jak nad polskim morzem? 
I tak prezentuje się garść moich sierpniowych ulubieńców. Napiszcie co u Was dobrego!

Zapraszam też na mój Instagram @kosmetycznahedonistka 


Przeczytaj także

SILIBLEND – HIT CZY KIT?

Kiedy na Instagramie pojawiły się pierwsze filmiki, w których dziewczyny pokazywały jak nakładają podkład silikonowymi wkładkami do biustonoszy, to miałam chwile zwątpienia. “Cyckoblendery” bardzo szybko

Czytaj dalej »