Ulubieńcy roku czyli najlepsze kosmetyki do makijażu wg Kosmetycznej Hedonistki.
Picture of Daria

Daria

Autorka wpisu

Koniec roku przynosi wiele podsumowań, także tych kosmetycznych. Zawsze ciekawa jestem tego typu postów, bo dają możliwość odkrycia naprawdę sprawdzonych produktów. Dziś ja przychodzę do Was z pewnym podsumowaniem, w którym wyłaniam najlepsze produkty do makijażu, jakie miałam przyjemność odkryć w 2013 roku. Być może dzięki mnie odkryjecie swoich faworytów?

1. Paleta cieni Sleek Ultra Matts Darks jest najczęściej przeze mnie używaną paletką, która ma naprawdę wiele uniwersalnych kolorów. Możemy jej używać w dziennym makijażu, jak i wieczorowym, przy każdym typie urody. Recenzję wraz ze swatchami możecie podejrzeć TUTAJ   
2. Pędzle Bdellium Tools z serii Pink Bambu to moje ulubione pędzelki i zarazem wielkie odkrycie roku.  Pędzle są świetnie wykonane i najbardziej miękkie ze wszystkich, które posiadam. Więcej o nich na dniach w osobnej recenzji. Możecie je podejrzeć na stronie internetowej producenta TUTAJ, a jeśli jesteście wizażystkami, to uzyskacie rabat -20%.
3. Vichy Dermablend podkład & puder fiksujący są u mnie podstawą, jeśli chodzi o zakrywanie przebarwień i wyprysków. Ten duet sprawdza się u mnie idealnie. Trwałość, maksymalne krycie i naturalne wykończenie to ogromne zalety tego duetu. Szerzej o podkładzie możecie przeczytać TUTAJ, natomiast recenzja pudru jest TUTAJ.
4. Lily Lolo Translucent Silk czyli jedwabisty, mineralny puder, który dzięki lekko perłowemu wykończeniu wspaniale prezentuje się na twarzy w okolicy kości policzkowych i w miejscach, które chcemy rozświetlić. Nie jestem zwolenniczką typowych rozświetlaczy, bo moja skóra nie dość, że jest tłusta, to jeszcze ma kilka blizn potrądzikowych, które każdy rozświetlacz będzie uwydatniał. Ten puder jest jedynym kosmetykiem z lekkim połyskiem, który naprawdę ładnie wygląda na mojej skórze. Często używam go też do “czyszczenia” okolicy pod oczami po skończonym makijażu. Możecie go zakupić na stronie internetowej TUTAJ.
5. Cień mineralny Lily Lolo Bronze Sparkle to najpiękniejsze brązowe złotko, jakie widziałam. Cień jest niesamowicie napigmentowany i wygląda na oku obłędnie. Recenzję cieni Lily Lolo możecie zobaczyć TUTAJ, a link to tego konkretnego cienia TUTAJ.
6. Balsam do ust Balmi, to nie tylko fajny gadżet, który możemy przypiąć do torebki czy powiesić sobie na lusterku w samochodzie, ale też bardzo dobry produkt ochronny do ust. Jest to coś na wzór jajeczka EOS. Zawsze, gdy wyciągam go z torebki wzbudza zainteresowanie. Recenzja tych balsamików znajduje się TUTAJ.
7. Cień Maybelline Color Tattoo w odcieniu 40- Permanent Taupe, to odkrycie jeśli chodzi o makijaż moich brwi. Przyznam, że nie lubię mocno wyrysowanych i idealnych brwi, bo wyglądam w nich bardzo sztucznie. Długo szukałam chłodnego koloru cienia czy kredki, który w bardzo naturalny ale też podkreślający sposób pozwoliłby mi uzupełnić braki w brwiach. Kolor 40 nadaje się idealnie, a do tego możemy go użyć jako baza pod cienie, więc jest to produkt uniwersalny. Color Tattoo dostępny jest w praktycznie każdej drogerii.
8. Błyszczyki Lily Lolo w odcieniu Coctail i English Rose to najczęściej używane przeze mnie produkty do ust. Pięknie pachną, są mocno napigmentowane, nie kleją się i wyglądają bardzo naturalnie. Poza tym opakowania są przesłodkie. Muszę też zaznaczyć, że obsługa sklepu Lily Lolo jest najbardziej profesjonalnym serwisem z jakim miałam do czynienia, zakupy na stronie to czysta przyjemność. Błyszczyki o których mowa możecie zakupić TUTAJ.
9. Astor Soft Sensation LipColor Butter w odcieniu 016 Va Va Voom oraz 009 Bumt Rose to wykręcane pomadki w sztyfcie, które mają bardzo kremowe, balsamowe wykończenie. Dają mocny kolor ale nie są zbyt suche i nachalne. Trzymają się na ustach bardzo długo i nieźle je nawilżają, więc jeśli macie problem z suchością ust, szczególnie w okresie zimowym – polecam. Ponad to pomadki są wykręcane, więc nie musimy ich temperować, co uważam za duży plus. Możecie je zakupić w każdej drogerii.
10. Róż do policzków Astor SkinMatch w odcieniu 002 Peachy Coral to najbardziej naturalnie wyglądający róż z jakim miałam do czynienia. Lubię go za pigmentację i za trwałość. Więcej o tym produkcie możecie przeczytać w osobnej recenzji TUTAJ.
11. Cienie Inglot 465, 395, 560 uważam za podstawowe kolory w codziennym makijażu. Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z malowaniem się, to będą najbardziej odpowiednie kolory. Cienie są świetnie napigmentowane i mają bardzo naturalne kolory. Odcień 560 to produkt do brwi, który jest w chłodnej, mysiej tonacji.
12. Pomadki Zoeva Lip Crayon to produkty o kremowej formule, z którymi bardzo się zaprzyjaźniłam. Jedyną ich wadą jest to, że trzeba je temperować ale długotrwałość, kolory i wykończenie to rekompensują. Na moich ustach możecie je zobaczyć TUTAJ. Możecie je zakupić na stronie internetowej Zoeva TUTAJ.
13. Bronzer Miyo Sun Kissed to matowy puder brązujący, który naprawdę pięknie wygląda na twarzy. Możemy nim ocieplić całą twarz, albo porządnie wykonturować policzki. Nie jest pomarańczowy i utrzymuje się na skórze cały dzień. Możecie go kupić poprzez stronę internetową Pierre Rene TUTAJ.
14. Eyeliner Pierre Rene Hi-Tech to fikuśny pisak do kresek, którym namalujemy bardzo precyzyjną linię na powiece. Mimo jego dosyć osobliwego kształtu, to używa się go bardzo wygodnie. Poza tym jest trwały, a końcówka do dziś mimo codziennego użytkowania jest jak nowa. Recenzja na temat tego produktu znajduje się TUTAJ. Możecie go zakupić na stronie Pierre Rene TUTAJ.
To już wszyscy moi ulubieńcy. Może wpadło Wam coś w oko? Dajcie znać. 
Pozdrawiam,
D.
Przeczytaj także