ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA: “TAJNIKI MAKIJAŻU” RED LIPSTICK MONSTER, BLACK LEATHER BY KATOSU, MICHAEL KORS ROSE RADIANT GOLD I INNI + NOWOŚCI.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Jak Wam minął październik? U mnie było bardzo klimatycznie i starałam się celebrować te przytulne, jesienne wieczory przy dobrej książce czy filmie. Musze przyznać, że całkiem nieźle idzie mi też realizowanie moich jesiennych postanowień, o których pisałam Wam tutaj klik. Teraz powoli zaczynam już odliczać czas do świąt, które po prostu uwielbiam. A jacy są moi październikowi ulubieńcy? Co się u mnie sprawdziło? Tego dowiecie się w dzisiejszym wpisie, więc zapraszam.

Ewy z kanału Red Lipstick Monster nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Byłam bardzo podekscytowana informacją, że niedługo ukaże się jej książka, będąca takim kompendium wiedzy o makijażu. Kiedy kurier doręczył mi mój egzemplarz, to od razu zaczęłam go wertować, przeglądać i zaczytywać się w poradach Ewy. Mimo, że coś tam już o makijażu wiem oraz interesuję się tym tematem, to książka wspaniale usystematyzowała moją wiedzę.  Zawiera ogrom praktycznych porad, uzupełnionych rewelacyjnymi zdjęciami, które w dokładny sposób ukazują dane zagadnienie. Z książki dowiecie się na przykład jak dobrze wybrać pędzle, dopasować podkład do swojego typu urody, jak prawidłowo wykonturować twarz, jakie cienie do nas pasują i poznacie wiele makijażowych trików. Wiedza zawarta w książce jest podana w bardzo zrozumiały i luźny sposób – od razu wiadomo, że książkę pisała Ewa! Świetnym pomysłem było także umieszczenie pod koniec danego rozdziału odnośników do filmów na YT, które uzupełniają dane zagadnienie. Jeśli interesujecie się makijażem, to zdecydowanie polecam “Tajniki makijażu”. Będą fajną opcją na prezent gwiazdkowy dla każdej kosmetykomaniaczki.  Książka dostępna np. na stronie wydawnictwa tutaj klik, ale możecie ją zakupić również stacjonarnie w Empiku. 

Przejdę do ulubionych ostatnio zapachów, które należą do tych cięższych i trwałych. Sama jestem zaskoczona, że zapach Benefit Bathina tak bardzo wpasował się w mój gust. W składzie tej perfumowanej mgiełki znajdziemy nutę cytrynową, brzoskwiniową, a nawet śliwkową. Całość jednak dominują białe kwiaty, które pachną najbardziej intensywnie. Jest to dla mnie zapach niebanalny, nieoczywisty i jak na mgiełkę – niesamowicie trwały! Kojarzy mi się nieco z zapachem kąpieli, ale być może nazwa działa tak sugestywnie. Kolejny zapach to już woda perfumowana, a konkretnie Michael Kors Rose Radiant Gold. Aromat ciężki, elegancki i rozwijający się na skórze. Uwielbiam takie zapachy, które potrafią zaskoczyć w trakcie noszenia i taki jest właśnie Rose Radiant Gold. Do tego ten piękny flakon w tonacji różowego złota – cudo! Bathina dostępna w perfumerii Sephora, a MK w Douglasie i salonach firmowych.

Jeśli już jesteśmy przy złocie, to muszę wspomnieć o nowej paletce IsaDora Golden Edition Golden Eyes, po którą z przyjemnością sięgałam przy wykonywaniu makijażu wieczorowego. Kiedy pierwszy raz ją otworzyłam, pomyślałam “wow!” Cienie są fajnie napigmentowane, mają wspaniały połysk i będą idealne do wykonania np. świątecznego makijażu. Najbardziej lubię drugi i czwarty cień z palety, który w połączeniu z jakimś matowym, ciepłym brązem wygląda cudownie. Szkoda, że w paletce nie ma takiego pośredniego brązu i to uważam za jej wadę. Tak czy inaczej jest świetna i jeśli szukacie pięknie błyszczących cieni na specjalną okazję, a do tego w efektownym i niewielkim opakowaniu, to polecam. Dostępna w Douglas-ach.

Pozostając jeszcze w temacie błysku, to odkryłam fantastyczny, kremowy rozświetlacz w sztyfcie od Benefit o nazwie Watt’s Up. Nadal bardzo lubię Mary-Lou Manizer i rozświetlacz z Wibo, ale niestety zauważyłam, że ostatnio w miejscach ich aplikacji na mojej skórze zaczęły pojawiać się małe grudki. Mimo, że rozświetlacz z Benefit jest kremowy i mógłby spowodować u mnie pojawianie się niedoskonałości, to absolutnie tego nie robi. Bardzo mnie to cieszy, bo nadaje skórze naprawdę piękne rozświetlenie. Produkt jest też bardzo trwały i na mojej skórze trzyma się aż do wieczornego demakijażu bez potrzeby jakiejkolwiek poprawki. Dostępny w perfumeriach Sephora.

Październik był miesiącem, w którym miałam kilka ważniejszych imprez. Na takie okazje stawiam na mocniejszy makijaż oka i sztuczne rzęsy, które wspaniale wydłużają oczy i nadają im koci kształt. Model, który mogę Wam śmiało polecić, to Black Leather zaprojektowany przez Katosu dla Perfect Eyelashes. W opakowaniu rzęsy wyglądają niepozornie, ale to, jak cudownie podkreślają spojrzenie jest nie do opisania. Oczy wydają się lekko zadziorne, zewnętrzne kąciki są odpowiednio przyciemnione i maksymalnie wydłużone. Kiedy wykonywałam makijaż na wyjście, to dopiero w momencie doklejenia tych rzęs stylizacja była tak naprawdę kompletna. Mam też inny model projektu Katosu, a mianowicie Russet Feather, który za to idealnie pasuje do dziennego makijażu oka. Tak, jak wspominałam Wam już na Instagramie – rzeczy zaprojektowane przez blogerów i vlogerów zwykle są wyjątkowe i tak jest też w przypadku rzęs, które zaprojektowała Kasia. Dostępne są na Minti tutaj klik.

Makijaż ust w ostatnich tygodniach wyglądał u mnie zwykle tak samo: konturówka z Miss Sporty Mini-Me Lipliner w odcieniu Toffe lub konturówka Lovely Perfect Line w kolorze 1 i na to błyszczyk Bourjois 3D Effet 05 Rose Hypothetic. Lubię takie połączenie konturówek z błyszczykami, bo daje to ładny, naturalny efekt. Wszystkie produkty możecie dorwać jeszcze na promocji -49% w Rossmannie.

“Lydia” to moja zdecydowanie ulubiona piosenka października. Dzięki niej w ogóle zainteresowałam się grupą Highly Suspect i nie żałuję, bo są świetni. Ciekawostką jest, że klip do tego kawałka  został nakręcony bez żadnych cięć i powtórek. Możecie go zobaczyć tutaj klik. 

Na koniec wpadam z trzema nowościami w mojej garderobie. Buty, to obok torebek również takie moje małe uzależnienie. W tym sezonie totalnie oszalałam na punkcie długich kozaków, które już nie raz pokazywałam Wam na moim Instagramie. Po jednym z filmów Karoliny ze Stylizacji trafiłam do fajnego sklepu z butami, w którym znalazłam genialne, szare kozaki na grubszym obcasie (tutaj klik). Później wpadły mi w oko klasyczne, czarne botki na słupku (tutaj klik) i botki z tak modnymi ostatnio frędzlami (tutaj klik). Pierwsze wrażenie po przymiarkach? Jakie te buty są wygodne! Długie kozaki za kolano już trafiają do ulubieńców, bo na takim niewysokim obcasie mogę przechodzić cały dzień bez żadnego zmęczenia. Wprawdzie miałam w planach zakup zupełnie płaskich kozaków za kolano, ale te chyba mi je zastąpią. Czuję się w nich jak na płaskim obcasie.

________________
I to już wszystko na dzisiaj. Jacy są Wasi ulubieńcy października? Czy też nie możecie się już doczekać świąt?
↓Obserwuj bloga, jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi postami ↓

Przeczytaj także