ULUBIEŃCY LUTEGO 2015. THE BALM NUDE DUDE, SLEEK PRECIOUS METALS HIGHLIGHTING PALETTE, MICHAEL KORS SEXY AMBER, CATRICE PURE SHINE, BOURJOIS HEALTHY MIX I INNI.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Luty to dla mnie zawsze okres przejściowy i pewien wstęp do wiosny. Wiem, że to może trochę falstart ale bardzo czekam na cieplejsze dni. Poczyniłam już nawet pierwsze porządki, zaczynając od segregowania moich zbiorów kosmetycznych. Za jakiś czas pokażę Wam aktualizację swojej toaletki. Dziś zapraszam na obiecanych ulubieńców minionego miesiąca. Może podpatrzycie coś dla siebie?

Dziś kurier przyniósł mi nową książkę, a mianowicie historię  Kirstie Clements, która wspinając się po szczeblach kariery została redaktor naczelną australijskiej edycji magazynu “Vogue”. W książce opisane są autentyczne realia świata mody – jego blaski i cienie. Autorka opowiada o współpracy z największymi projektantami mody takimi jak Karl Lagerfeld czy Giorgio Armani, popularnymi gwiazdami, modelkami oraz wybitnymi fotografami. Zdążyłam “pochłonąć” już kilkanaście stron i książka jest napisana niezwykle prostym ale przyjemnym językiem. “Vogue. Za kulisami świata mody”  to opowieść bardzo wciągająca, więc myślę, że nie zajmie mi więcej, niż 2 dni. Za jakiś czas podzielę się pełnymi wrażeniami.
W tym miesiącu mój makijaż był raczej minimalistyczny, bez szaleństw. O kilku kosmetykach, które widzicie na zdjęciu pisałam już na blogu. 
PALETKA THE BALM NUDE DUDE
__________
Świetna paleta z dziennymi kolorami. Ma w środku wszystko, czego potrzebuję do pełnego makijażu oka. Zabierałam ją ze sobą na wyjazdy i plus za jej lekkie opakowanie, które nie zajmuje dużo miejsca w bagażu. Ma lusterko, dołączony pędzelek, a opakowanie jest przyjemne dla oka. Czego chcieć więcej? Pełną recenzję tej paletki wraz z próbkami kolorów znajdziecie TUTAJ klik. 
PODKŁAD BOURJOIS HEALTHY MIX
__________
Nie sądziłam, że podkład, przed którym tak długo się wzbraniałam będzie moim ulubieńcem. Przy okazji poprzedniego wpisu o moich podkładach wspominałam Wam, że jest to genialny produkt. Dobre krycie, ładny kolor (51 mieszam z 53) oraz lekkość. Najlepsza cecha tego podkładu? Nie widać go na twarzy mimo sporego krycia. Więcej pisałam o nim TUTAJ klik. 
PĘDZLE ZOEVA ROSE GOLDEN VOL.2
__________
Internet oszalał na punkcie nowych pędzli Zoeva. Są piękne i to trzeba im przyznać. Moje ulubione egzemplarze, to pędzel do pudru, bronzera czy różu 126/Luxe Cheek Finish oraz pędzel do nakładania i rozcierania cieni 228/Luxe Crease. Więcej o nich TUTAJ klik.
RZĘSY ARDELL POŁÓWKI 318 ACCENT BLACK 
__________
Absolutnie wspaniałe rzęsy, które wyglądają na oku bardzo naturalnie. Jeśli je dobrze przykleicie, to są praktycznie niezauważalne. Będą wyglądać subtelniej, niż całe paski i stworzą dzięki temu koci kształt oka. Spokojnie można ich używać na dzień, nie będą wyglądały groteskowo czy sztucznie. Są niesamowicie lekkie, przez co nie sprawiają żadnego dyskomfortu. Niech nie zmyli Was numer na opakowaniu ze zdjęcia, bo pomyliłam pudełeczka. Są to 318 Accent Black, które możecie kupić TUTAJ klik.  Mam je na zdjęciu poniżej. 
POMADKA BH COSMETICS CREME LUXE LIPSTICK W KOLORZE POP CULTURED
__________
Moje ostatnie odkrycie, to pomadki z BH Cosmetics. Są bardzo kremowe, ładnie wyglądają na ustach i długo się utrzymują. Wyjątkowo wpadła mi w oko pomadka o nazwie Pop Cultured i jest to piękna fuksja, którą widzicie na zdjęciu wyżej. Dostępna TUTAJ klik. 
SLEEK PRECIOUS METALS  HIGHLIGHTING PALETTE, PALETKA ROZŚWIETLACZY W KREMIE
__________
Jak tylko zobaczyłam tą paletkę w sprzedaży, to pomyślałam “wow, muszę ją mieć”. I przyznam, że na żywo przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Piękne kolory, które na kościach policzkowych prezentują się po prostu fenomenalnie. Jak dla mnie Mary Lou się chowa przy tych kremowych cudach. Odcienie złote wyglądają jak piękna, złocista tafla, natomiast rozświetlacz w kolorze różowym, to coś niepowtarzalnego. Żałuję, że aparat nie uchwycił tego wielowymiarowego blasku. Nie trafiony  jest dla mnie jedynie kolor brązowy. Wyraźnie różni się konsystencją (jest jakby bardziej suchy) i osobiście nie używam tak błyszczących bronzerów, a na rozświetlacz jest za ciemny. Natomiast można go wykorzystać do makijażu oka, tak jak zresztą inne kolorki. Te kremowe rozświetlacze genialnie będą się sprawdzać w roli bazy pod błyszczące cienie. Pobiją ich kolor, przedłużą trwałość i sprawią, że makijaż będzie maksymalnie rozświetlony. Poza tym można aplikować te produkty w kącikach oczu i przyznam, że wyglądają obłędnie. Muszę wspomnieć też o bardzo eleganckim opakowaniu, które odbiega fasonem od innych opakowań Sleek. To zdecydowanie must have na wiosnę i lato, przyda się wizażystkom do makijaży ślubnych. Paletka dostępna TUTAJ klik. 
CATRICE PURE SHINE COLOUR BALSAM DO UST W KREDCE
__________
Na co dzień używałam balsamów do ust w kredce od Catrice, które bardzo mi przypadły do gustu. Są dosyć podobne do pomadek z Celii, ale dłużej utrzymują się na ustach, To kolory transparentne, które idealnie będą nadawać się do pracy czy do szkoły. Podkreślą kolor ust ale nie są mocno kryjące. Pięknie nabłyszczają i nawilżają usta. Godne uwagi są też eleganckie opakowania, a kredki są wysuwane, więc nie trzeba ich ostrzyć. Moimi faworytami są dwa kolorki czyli jaśniejszy 060 Go Flamingo Go oraz ciemniejszy, wiśniowy 050 Cherry-ty. Te dwa kolory dostępne są TUTAJ klik. 
MICHAEL KORS SEXY AMBER
__________
Moimi ulubionymi perfumami są ostatnio Sexy Amber Michael Kors. To już moja 3 buteleczka i co jakiś czas uzupełniam zapasy. Są to perfumy bardzo eleganckie, szykowne ale zarazem uwodzicielskie. Na mojej skórze trzymają się długo – to jeden z najtrwalszych zapachów, jakie miałam. I ta piękna buteleczka. Cudo! Do kupienia w Douglas. 
Jeśli chodzi o pielęgnację, to mam 3 faworytów z lutego. Po pierwsze Steamcream, o którym pisałam TUTAJ klik. Jest to wyjątkowy krem nawilżający z którym moja skóra bardzo się polubiła. 
Po drugie olejek do włosów z Loreal Mythic Oil. Świetnie wygładza, ładnie pachnie i starcza na bardzo długo. Poza tym  nabłyszcza i nie obciąża włosów. Uwielbiam go od lat. Więcej pisałam o nim TUTAJ klik.
Po trzecie żel Benzacne, który bezlitośnie niszczył moje pryszcze. Wystarczy, że nałożyłam żel na noc punktowo na miejsca z niedoskonałościami i rano było już znacznie lepiej. Najlepszy jak dotąd preparat punktowy, który testowałam (a testowałam wiele). Do kupienia w aptekach. 
SEMILAC 102 PASTEL PEACH ORAZ 094 PINK GOLD
__________
Na koniec dwa lakiery hybrydowe, które bardzo często ze sobą zestawiam. Pastelowa brzoskwinka, która cudownie podbija opaleniznę dłoni (nawet tych najbardziej bladych), to Semilac 102 Pastel Peach oraz różowe złotko Semilac 094 Pink Gold. Letnie połączenie ale ja lubię takie kolory przez cały rok. Jeśli jeszcze nie wiecie jak zrobić manicure hybrydowy krok po kroku w domu, to zapraszam TUTAJ klik. 
I to już wszystko na dzisiaj. Dajcie koniecznie znać czy coś wpadło Wam w oko. Na wszystkie pytania z poprzedniego posta odpowiem jak najszybciej 🙂

Przeczytaj także