ULUBIEŃCY 2014 ROKU: MOJE NAJLEPSZE KOSMETYKI DO MAKIJAŻU.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Dziś w końcu zebrałam się do napisania kilku słów na temat ulubionych kosmetyków kolorowych 2014 roku. Wybrałam absolutnych ulubieńców, po których sięgam praktycznie codziennie. Na pierwszy ogień pójdą kosmetyki do makijażu, natomiast spodziewajcie się również posta o pielęgnacyjnych ulubieńcach roku. Mam kilka perełek, o których bardzo chciałabym Wam napisać. Jeśli chcecie poznać moich makijażowych faworytów, to zapraszam do czytania dalej.

Zacznę od produktów do makijażu oczu. Mam tu kilku faworytów, którzy są jednocześnie odkryciami 2014 roku. Makijaż oczu  jest dla mnie bardzo ważny i rzadko coś mnie w tej kwestii zaskakuje, jeśli chodzi o kolorówkę. Jednak w gąszczu testowanych w minionym roku produktów znalazłam perełki, które mogę szczerze polecić. 
THE BALM NUDE TUDE, paleta cieni
____________
Jeśli miałabym wybrać tylko jedną paletę cieni, której mogłabym używać przez cały rok, to byłaby to właśnie paletka The Balm Nude Tude. Wspaniałe, neutralne kolory, z odrobiną błysku, który tak naprawdę można stopniować aż do uzyskania lśniącej tafli. Kolory są nasycone, a konsystencja cieni jest bardzo miękka, wręcz kremowa. To sprawia, że praca z tymi cieniami jest bardzo łatwa. Kolory wspaniale się ze sobą łączą, bez potrzeby wielkiej umiejętności rozcierania i specjalistycznych pędzli. Jeśli jesteście początkujące, to taka paleta w zupełności powinna ułatwić codzienny makijaż. Poleciłabym Nude Tude dla każdej kobiety, bez względu na wiek, kolor oczu czy karnację. Myślę, że to taki must have, jeśli chodzi o cienie. Paletę zakupicie w praktycznie każdej drogerii internetowej. Makijaż cieniami z tej palety możecie zobaczyć TUTAJ klik. 
MAKEUP FOREVER AQUA BROW, farbka do brwi
____________
Farbki do podkreślania brwi są ostatnio bardzo modne. Można z ich pomocą dorysować pojedyncze włoski lub mocno wypełnić brwi, w zależności od gustu i potrzeby. Moją ulubioną farbką jest niezmiennie Aqua Brow ode Makeup Forever w odcieniu 25. Jest to kolor dosyć ciemny, ale chłodny, nie pozostawiający rudych tonów. Produkt jest trwały i bardzo wydajny. Do kupienia w drogerii Sephora. Pełną recenzję i porównanie Maybelline Color Tattoo przeczytacie TUTAJ klik. 
MAKEUP REVOLUTION AWESOME METALS, cień w kremie Rose Gold
____________
Cień foliowy w kremie od MUR to mój hit, jeśli chodzi o bardzo błyszczące makijaże. Efekt połyskującej tafli jest naprawdę imponujący i jeszcze nie spotkałam się z czymś równie intensywnym. Poluję teraz na inne kolory, a makijaż odcieniem Rose Gold możecie podejrzeć TUTAJ klik.  Do kupienia w drogeriach internetowych. 
INGLOT, cienie sypkie 
____________
Cienie sypkie z Inglota odkryłam stosunkowo niedawno, natomiast bardzo szybko skradły moje serce. Są tak wspaniale błyszczące, że nie sposób oderwać oczu od makijażu z ich udziałem. Mają niejednoznaczne odcienie, które mienią się i opalizują na różne kolory, w zależności od światła. Jeśli chcecie wykonać naprawdę zjawiskowy makijaż wieczorowy, to powinnyście rozejrzeć się za tymi produktami. Stanowią niepowtarzalny akcent w makijażu. Moje kolory to od lewej kameleon 85 (mieni się na zielono/brązowo/fioletowo), 86 (opalizujący róż, wpadający w pomarańcz) oraz 50 (róż ze złotymi drobinkami).  Makijaż z 86 zobaczycie TUTAJ klik.  Do kupienia w Inglocie. 
PĘDZLE ZOEVA
____________
Mam dwa ulubione pędzle Zoeva, których używam w każdym makijażu oczu. Jest to Soft Definer 225 oraz Petit Crease 231. Najlepsze, najukochańsze i w ogóle NAJ. O pędzlach Zoeva z różowej kolekcji pisałam TUTAJ klik. 


PIERRE RENE GEL EYELINER
____________
Ten niedrogi, kremowy eyeliner jest chyba najlepszy, jaki do tej pory miałam. Świetnie sprawdza się na linii wodnej oka, zamiast czarnej kredki. Jest bardzo trwały i wodoodporny. Posiada “wbudowany” pędzelek, który idealnie nadaje się do malowania linii wodnej. Dobrze współpracuje ze skośnymi pędzelkami np. Zoeva Wing Liner. Do kupienia w drogeriach stacjonarnych lub na stronie internetowej. 
Czas na produkty do makijażu twarzy. Jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, to pewnie nie raz i nie dwa widziałyście te kosmetyki w ulubieńcach. Są najlepsze dla mojej skóry i sprawdzają się genialnie. 
DR IRENA ERIS PROVOKE MATT FLUID, matujący podkład 210
____________
Absolutny ulubieniec, jeśli chodzi o podkłady. Mam cerę mieszaną i to jak pięknie wygląda na mojej twarzy jest niesamowite. Uwielbiam go za lekkość, nieskazitelny mat i bardzo dobre krycie. To jedyny podkład, którego nie muszę pudrować, bo zostawia naprawdę matowe wykończenie makijażu. Ostatnio kupiłam go na promocji w Hebe. Mój kolor to 210 Ivory i to najjaśniejszy odcień z gamy. Pełną recenzję przeczytacie TUTAJ klik.  
MAKEUP REVOLUTION VIVD BAKED HIGHLIGHTER, rozświetlacz Peach Lights
____________
Bardzo polubiłam ten rozświetlacz i nawet bardziej, niż osławioną Mary Lou. Ostatnio zauważyłam nawet, że po Mary wyskakują mi jakieś dziwne podskórne grudki i jestem pewna, że to jej sprawka. Po rozświetlaczu z MUR nic złego się nie dzieje. Ma chłodny, zmrożony kolor ale jest też dostępny w odcieniu zbliżonym do Mary Lou. Cena jak za taki produkt niesamowicie atrakcyjna, więc jeśli uda się go Wam jeszcze gdzieś upolować – bierzcie! Pokazywałam go bliżej TUTAJ KLIK.  
MANHATTAN CLEARFACE, puder matujący
____________
Przetestowałam już naprawdę mnóstwo pudrów matujących ale ten z Manhattanu wciąż jest moim ulubieńcem. Odkryłam go naprawdę wiele lat temu, jeszcze w czasach liceum i do tej pory mam go zawsze przy sobie w torebce. Oprócz matowienia skóry ma jedną najważniejszą zaletę – dobrze kryje to, czego nie przykrył podkład. Jeśli dokonuję poprawek w ciągu dnia i moje przebarwienia zaczynają przebijać przez podkład, to ten puder świetnie wszystko niweluje. Poza tym nie zapycha i to też bardzo ważne. Jest jeszcze wersja 2w1 ale ja wolę tą tradycyjną. Do kupienia np. w Rossmannie. 
ASTOR SKINMATCH, róż do policzków 002 Peachy Coral
____________
Róż i bronzer z Astor to niewątpliwie ulubieńcy w moim makijażu. Róż ma cudowny, naturalny kolor, który ożywia twarz i sprawia, że cera wygląda świeżo. Poza tym róż jest matowy i trwały, wydajność również oceniam na plus. Bronzer w odcieniu Brunette mam już na wykończeniu, więc go nie pokażę ale również go bardzo lubię. Produkty do kupienia w różnych drogeriach stacjonarnych, np. Rossmann. 
ISA DORA BRONZING POWDER, bronzer 87 
____________
Uwielbiam ten bronzer za jego ładny, naturalny kolor, który do złudzenia przypomina morską opaleniznę. Produkt niesamowicie wydajny. Jedyna wada to ogromne opakowanie, które nigdy nie mieści mi się w kosmetyczce. Mimo wszystko zawsze go ze sobą zabieram na wyjazdy, bo jest po prostu dobry. Do kupienia w Douglas-ach. 

Jeśli chodzi o produkty do ust, to tutaj jestem wierna 3 markom: Lily Lolo, Celia i Essence. 
LILY LOLO, naturalne pomadki do ust
____________
Pomadki z Lily Lolo są po prostu genialne. Mają piękne, naturalne odcienie, które można nosić na dzień (do pracy lub do szkoły) ale są też kolory intensywne. Odpowiada mi ich trwałość oraz konsystencja. Teraz zmieniła się szata graficzna tych produktów i przyznam, że ta stara o wiele bardziej mi się podobała. Mam nadzieję, że ich formuła za jakiś czas się nie zmieni, bo teraz jest idealna. Do kupienia na stronie www.costasy.pl
CELIA, pomadko-błyszczyki
____________
Wspominałam Wam o tych pomadkach TUTAJ klik, jako produkt niedrogi, a godny uwagi. Mam wszystkie odcienie tych pomadek i jestem z nich bardzo zadowolona. Lekka, nieklejąca konsystencja, wspaniały, winogronowy zapach i dziewczęce kolory, to zalety pomadek Celia. Szkoda, że są tak trudno dostepne stacjonarnie. Szukajcie ich w drogeriach internetowych. 
ESSENCE LIPLINER, konturówki do ust
____________
Konturówka do ust to u mnie podstawa. Ostatnio odkryłam naprawdę świetne konturówki z Essence, które są dobrze napigmentowane, miękkie i praca nimi nie sprawia problemu. Mają też świetne odcienie. Ja posiadam 12 Wish Me A Rose i 07 Cute Pink. Do kupienia w Naturach. 





LILY LOLO LIP BRUSH, składany pędzelek do ust
____________
Jeśli malowanie ust szminką prosto z opakowania sprawia Wam problemy, to polecam użycie pędzelka. Mój to Lip Brush z Lily Lolo, który jest składany. Genialnie sprawdzi się do torebki, w celu dokonania poprawek w ciągu dnia. Jego dobrze wyprofilowany kształt zapewnia precyzyjne podkreślenie kształtu ust. Do kupienia na stronie www.costasy.pl. 
ZALOTKA DO RZĘS
____________
Wracając do oczu, to nie mogę nie wspomnieć o zalotce do rzęs. Kiedyś uważałam ten gadżet za zbędny, ale teraz to mój must have. Nigdy moje rzęsy nie wyglądały tak dobrze, jak po użyciu zalotki. Aż nie do wiary jak wiele to urządzenie zmienia w wyglądzie oczu. Te z Was, które uważają, że mają krótkie i rzadkie rzęsy, po prostu muszą wypróbować zalotki. Po kilku dniach praktyki na pewno dojdziecie do wprawy w podkręcaniu rzęs i stanie się to dla Was obowiązkowym elementem makijażu. Moja zalotka jest ze strony Neicha – post o zalotkach przeczytacie TUTAJ klik.  Stacjonarnie dobra zalotkę kupicie w Inglocie. 


LAKIERY HYBRYDOWE SEMILAC
____________
Hit, jeśli chodzi o trwały manicure. Lakiery hybrydowe Semilac to odkrycie 2014 roku i moja kolekcja wciąż się powiększa. Na zdjęciu widzicie wszystkie odcienie, które posiadam i niedługo pojawią się kolejne posty z hybrydami w roli głównej. Na temat całego procesu wykonywania hybryd w warunkach domowych pisałam już TUTAJ klik. Jeśli jesteście ciekawe jak te lakiery prezentują się na moich paznokciach, to zapraszam do zakładki MANICURE na moim blogu – TUTAJ klik. 
I to już wszyscy ulubieńcy 2014 roku w zakresie makijażu i manicure. Niebawem spodziewajcie się wpisu o ulubionych produktach pielęgnacyjnych. A już jutro kolejny post z serii “Weekendowy Mix”, który tak bardzo lubicie.


FBemailTwitterlink
Przeczytaj także