SILIKONOWE SERUM NA ZNISZCZONE KOŃCÓWKI – UŻYWAĆ CZY NIE? MÓJ TOP 5 PRODUKTÓW NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW ORAZ STOSOWANIE SERUM “NA ZAKŁADKĘ”.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Gładkie, łatwo rozczesujące się i błyszczące włosy, odporne na działanie czynników zewnętrznych oraz chronione podczas stylizacji – to możliwe! Wystarczy zainwestować w dobre serum, które w natychmiastowy sposób sprawi, że włosy będą wyglądały na zdrowsze. W dzisiejszym poście dowiecie się czy warto używać takiego serum na zniszczone końcówki oraz poznacie moich faworytów w tej kategorii. Napiszę Wam też o mojej metodzie aplikacji serum czyli na tzw. “zakładkę”. Zapraszam do dalszej części posta. 

SILIKONOWE SERUM WYGŁADZAJĄCE NA KOŃCÓWKI WŁOSÓW – UŻYWAĆ CZY NIE?
_____________
Serum na zniszczone końcówki używałam wtedy, kiedy jeszcze niewiele wiedziałam na temat właściwej pielęgnacji moich włosów. Pamiętam, że często sięgałam po tzw. jedwab w płynie, w malutkich buteleczkach, które starczały na dosyć długo. Serum było bardzo gęste i niestety mimo ładnego wygładzania potrafiło okropnie obciążyć włosy. Na rynku nie było wtedy aż tak wielu produktów w postaci serum. Wkrótce jednak pojawiły się coraz to nowsze preparaty na bazie silikonów o działaniu wygładzającym, dyscyplinującym, nabłyszczającym i ochronnym. W drogeriach jest w końcu z czego wybierać. Wiele “włosomaniaczek” jest zdecydowanie przeciw stosowaniu tego typu preparatów. Dlaczego? Silikony oblepiają włos, izolując go od działania czynników zewnętrznych, a więc też chronią podczas stylizacji, czesania czy od wysuszającego działania słońca. Jeśli włosy są nieodpowiednio nawilżone i wypielęgnowane, to taka izolacja może pogłębić stan zniszczenia. W takiej sytuacji włos nie ma możliwości pobierania nawilżenia choćby z powietrza, ponieważ jest całkowicie “odcięty” od czynników zewnętrznych. Wtedy po zmyciu takiego serum nasze włosy mogą wyglądać na bardziej przesuszone, sianowate. Tego typu silikonowe serum jest dobre, gdy zapewnimy naszym włosom odpowiednią pielęgnację i wówczas produkt będzie spełniał swoje zadanie. Zapobiegnie odparowywaniu wody i zatrzyma w środku włosa to, co powinno go odżywiać. 
Tak więc czy warto używać serum na zniszczone końcówki? Myślę, że tak jak w przypadku zniszczonych włosów, jak i dobrze wypielęgnowanych – warto. Daje ono natychmiastowy efekt wygładzenia i sprawia, że włosy wyglądają na o wiele zdrowsze, niż są w rzeczywistości. W międzyczasie możemy zadbać o ich odpowiednie nawilżenie oraz ogólną pielęgnację. Poza tym tego typu produkty ułatwiają rozczesywanie, więc nie musimy siłować się ze szczotką nawet, kiedy na naszych włosach zrobi się kołtun. Włosy nie będą się łamać i strzępić, a niestety nie każda odżywka potrafi temu zapobiec. Jeśli na co dzień stylizujecie włosy na ciepło, to tym bardziej warto sięgnąć po serum i używać go na tzw. “zakładkę”. Należy pamiętać, aby raz na jakiś czas umyć dokładnie włosy szamponem z detergentem np. SLS, ponieważ delikatne produkty myjący typu Babydream mogą niedostatecznie usuwać z włosów silikony. 
STOSOWANIE SERUM “NA ZAKŁADKĘ”
_____________
U mnie najlepiej sprawdza się metoda podwójnego nanoszenia serum. Mam tu na myśli pierwszą aplikację zaraz po umyciu i delikatnym osuszeniu włosów ręcznikiem, następnie drugą aplikację po całkowitym wysuszeniu włosów suszarką. Pierwsze nałożenie daje termooochronę podczas suszenia, a drugie – dodatkowo wygładza i nabłyszcza włosy, zapewniając maksymalny efekt końcowy. Myślę, że taka metoda “na zakładkę” może być odpowiednia dla wielu z Was. Jeśli jakieś serum nie do końca się Wam sprawdziło, to spróbujcie podwójnej aplikacji. 
LOREAL MYTHIC OIL
_____________
Moim zdecydowanym faworytem, jeśli chodzi o serum na końcówki ale też na całą długość włosów (pomijając skalp) jest oczywiście Mythic Oil. Wiele razy wspominałam Wam już o tym produkcie, bo jest moim ulubieńcem od lat. Najważniejsza zaleta? Nie obciąża i nie “tłuści” moich włosów, co często zdarza się w przypadku olejków. Można go nałożyć nawet w solidnej ilości i nie daje efektu strąków i nieświeżych włosów. Robi to, co ma robić porządne serum: wygładza, nabłyszcza, znosi efekt “siana” i puszenia na końcach. Poza tym przyjemnie i nienachalnie pachnie, więc nie wpływa na zmianę zapachu perfum, jakie danego dnia mamy na sobie. Jest kilka wersji tego olejku i kiedyś byłam ogromną fanką egzemplarza z olejkiem winogronowym. Ostatnio jednak nie zauważam jakiejś ogromnej różnicy miedzy tymi produktami, więc każda wersja jest dla mnie dobra. Mythic Oil szukajcie w sklepach fryzjerskich, jest też na puderek.com.pl
MARION SERUM TERMOOCHRONNE
_____________
Kolejne serum, które uważam za bardzo dobre, to produkt od Marion. Jest to co prawda serum termoochronne ale to oczywiście tylko kwestia nazewnictwa. Można je nanosić na włosy mokre ale też na suche, w celu dodatkowego wygładzenia. Mam wrażenie, że działa nieco mocniej, niż Mythic Oil ale trochę szybciej można z nim przesadzić. Nałożone w większej ilości potrafi obciążyć włosy, więc pamiętajcie – mniej znaczy więcej. Włosy są po nim pięknie wygładzone i naprawdę przyjemnie się je dotyka. Poza tym serum jest niedrogie i na pewno tańsze, niż Mythic Oil. Dostępne np. w drogeriach Natura lub w innych osiedlówkach. 
MACADAMIA NATURAL HEALING OIL SPRAY
_____________
Pisałam Wam o tym produkcie przy okazji wpisu o nowościach w mojej kosmetyczce. Jest to lekki olejek w spreju, który ma w składzie silikony ale też olej macadamia. Potrzeba naprawdę niewielkiej ilości, aby włosy stały się bardzo miękkie i wygładzone, chociaż działa trochę słabiej, niż dwa poprzednio omawiane produkty. Lubię go używać na całą długość włosów po ich całkowitym wysuszeniu, bo mam pewność, że ich nie obciąży i co również duży plus – pięknie pachnie. Zapach dosyć osobliwy ale ja go uwielbiam. Będzie dobry dla szybko obciążających się włosów, a więc cieniutkich i słabych. Prócz właściwości, jakie dają silikony mamy tu też olej makadamia, który dodatkowo będzie delikatnie pielęgnował włosy. Dostępny na Allegro. 
ARTEGO FEEL&SHINE SERUM
_____________
To produkt, który znalazłam w jednym z boksów subskrybcyjnych typu ShinyBox czy beGlossy (nie pamiętam które to było dokładnie). To już dosyć ciężkie serum, które zachowuje się trochę jak olej, więc trzeba uważać z ilością. Jednak efekt jest naprawdę genialny i szczególnie w przypadku podwójnej aplikacji na zakładkę można uzyskać maksymalnie gładkie włosy. Jedyny minus, to średni zapach, a ja jak wiecie zwracam na to dużą uwagę. Jeśli kosmetyk ma pozostać na włosach, bo jest bez spłukiwania, to powinien pachnieć dla mnie ładnie. Szukajcie go w sklepach fryzjerskich, w salonach albo sprawdźcie, czy jest jeszcze dostępny w którymś z boxów. 
TONI&GUY CASUAL RADIATING TROPICAL ELIXIR
_____________
Rozświetlający eliksir do włosów na bazie silikonów od Toni&Guy jest najsłabszy, jeśli chodzi o działanie wygładzające ale faktycznie mocno nabłyszcza. Również trzeba uważać z ilością i raczej nanosić go od połowy włosów lub na same końcówki. Ma wspaniały zapach, który jednoznacznie kojarzy mi się z latem, plażą, słońcem i kosmetykami do opalania. Plus za dobrą dostępność, bo kupicie go w każdym Rossmannie. Jest to produkt wydajny i starczy na długo. 
Podsumowując, to moja złota piątka produktów typu serum. Jeśli chcecie w szybki sposób poprawić wygląd Waszych włosów, a szczególnie problematycznych końcówek, to warto zainwestować w taki kosmetyk. Użyty w niewielkich ilościach potrafi naprawdę odmienić włosy. Jak pewnie wiecie ja jestem fanką takich lejących, błyszczących i gładkich włosów, więc nie potrafię obejść się bez serum. Poza tym używam suszarki, więc takie produkty zapewniają mi dodatkową ochronę.
Więcej info o pielęgnacji moich włosów TUTAJ klik. 
________________

Przyznajcie się – używacie serum do włosów? Jakie jest Wasze ulubione?

Wpadajcie na Instagram TUTAJ klik.

Przeczytaj także