MOJE ZAPACHY NA JESIEŃ: TOM FORD, MICHAEL KORS, DKNY, TRUSSARDI.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Lubię zmieniać perfumy w zależności od pory roku i w dzisiejszym wpisie opowiem Wam o moich jesiennych ulubieńcach. Będą to zapachy nieco cięższe i bardziej intensywne, niż te, których używam wiosną i latem. Zapraszam na mały przegląd w którym zaprezentuję 5 ulubionych perfum na jesień. 

michael_kors_rose_radiant_gold



MICHAEL KORS ROSE RADIANT GOLD
_______

Lubię zapachy od Michaela Korsa, a ten wyjątkowo mocno kojarzy mi się z jesienią. Głęboki, intensywny, otulający i nieco słodki. Nutą bazową jest piżmo, a dalej znajdziemy tu też aromat kwiatów i przypraw. Idealnie nadaje się na chłodniejsze pory roku, bo jest na tyle intensywny, że podczas upałów mógłby stać się męczący zarówno dla nas, jak i dla otoczenia. Najlepsze jednak w nim jest to, że zupełnie inaczej pachnie wąchany bezpośrednio z flakonu, a zupełnie inaczej rozwija się na skórze. To zapach z tzw. ogonem, który ciągnie się za nami i wiele osób zwróci na niego uwagę. U mnie utrzymuje się na skórze przez cały dzień, a ubrania pachną aż do ich wyprania. Rose Radiant Gold pochodzi z linii Gold Collection i spośród wszystkich dostępnych ten jest moim faworytem. 
michael_kors_sexy_amber

MICHAEL KORS SEXY AMBER
_______
Do perfum MK Sexy Amber z przyjemnością wracam właśnie jesienią. Są jeszcze bardziej intensywne, niż te z kolekcji Gold Colletion i to typowy klasyk marki. Muszę przyznać, że latem nie jestem w stanie wytrzymać z tymi perfumami, bo czuję je dosłownie wszędzie. Unoszą się taką oleistą i ciężką chmurą, co przy wysokich temperaturach jest po prostu męczące. Sexy Amber nie każdemu przypadnie do gustu – to aromat bardzo dojrzały, elegancki, dla kobiety pewnej siebie. Mogę pokusić się o stwierdzenie, że to perfumy idealne dla “bussineswoman”, które będą dodawać jej jeszcze większej powagi i prestiżu. Znajdziemy tu nuty kwiatowo-orientalne: ambra, drzewo sandałowe, mech, mandarynka, pomarańcza i białe kwiaty. Chyba nie spotkałam się z równie trwałym i mocnym zapachem, jak ten. 
tom_ford_orchid_soleil
TOM FORD ORCHID SOLEIL
_______
Zauważam pewne podobieństwo między zapachem Tom Ford Orchid Soleil, a Michael Kors Rose Radiant Gold. Obydwa aromaty mają w sobie takie ciepło i słodką ciężkość, którą akurat bardzo lubię jesienią. Niezwykle otulający, oleisty oraz intensywny zapach, przełamany czymś nieco gorzkawym i ostrym. Perfumy pachną orientalnie i kwiatowo – obecne nuty to gorzka pomarańcza, różowy pieprz, cyprys, czerwona lilia, tuberoza, wanilia, paczula, kasztan, orchidea i… bita śmietana! Z tak zaskakujących połączeń nie mogło wyjść nic banalnego, więc jeśli szukacie w perfumach wyjątkowości – polecam. Podoba mi się też flakon, który lśni różowym złotem i wygląda ekskluzywnie.

trussardi_my_scent

TRUSSARDI MY SCENT
_______
A to już zapach zupełnie inny, niż wyżej prezentowane. Jest lżejszy i weselszy, ale nadal pozostaje u mnie w jesiennych klimatach. To typowy, różowy aromat – flakon jest bardzo dobrze dopasowany do charakteru kompozycji. Pachnie głównie kwiatowo, z lekkim, owocowym przełamaniem. Rozwija się na skórze i z biegiem dnia pachnie trochę inaczej. Znajdziemy tu nuty gruszki, różanych pączków i składników o tajemniczo brzmiących nazwach: molekuły serenolide, cashmeran, hliotrop. Wyżej opisane zapachy polecałabym bardziej na wieczór, natomiast ten można spokojnie używać w ciągu dnia. Nie jest męczący, ale pozostaje wyczuwalny przez wiele godzin. 

be_tempted_dkny_donna_karan_new_york

DKNY BE TEMPTED
_______
Zapach, który mam najkrócej, ale już zdążył zdobyć moją ogromną sympatię. Jest najsłodszy z moich ulubieńców i może podobać się nieco młodszym dziewczynom. Będzie idealny zarówno na dzień, jak i na wieczór. Ma w sobie coś takiego, że zwraca uwagę mężczyzn i ostatnio zdarza mi się to naprawdę często. Mamy tu czarną porzeczkę, która nadaje kompozycji charakteru, lukrecję, cytrynę i jak przystało na markę DKNY – jabłko. W Be Tempted znajdziemy też akcent różany, fiołek, pomarańczę, paczulę, mirrę i wanilię. Całość prezentuje się bardzo zmysłowo, ale bez przesady, o którą łatwo w przypadku zapachów, które w założeniu mają być uwodzicielskie. Czerwone jabłuszko jest inne, niż pozostałe od DKNY. Mniej kwaśne, a bardziej dojrzałe i słodkie. 
To już wszystkie zapachy na jesień, do których z przyjemnością wracam. A czym pachną moje czytelniczki? Napiszcie koniecznie w komentarzu jaki jest Wasz ulubiony, jesienny zapach!

Obserwujcie mnie też na Instagramie @kosmetycznahedonistka 

Przeczytaj także

PUSTAKI #2

Witam Was z ten leniwy, lany poniedziałek. Dziś przygotowałam kolejną porcję produktów, które ostatnimi czasy udało mi się zużyć czyli typowy “projekt denko”. Znajdziecie tu

Czytaj dalej »