JAKIE KOSMETYKI KUPUJĘ NA ZAPAS?
Daria

Daria

Autorka wpisu

Chyba każda z nas ma swoje ulubione produkty, które lubi mieć w tzw. zapasie. Kiedy nadarza się okazja, a konkretnie jakaś większa promocja, to kupujemy czasem dwie, albo nawet trzy sztuki danego kosmetyku. Chcemy troszkę oszczędzić, a poza tym nikt nie lubi sytuacji, kiedy coś niespodziewanie się kończy. Ja często mam tak ze swoim ulubionym szamponem, czy podkładem, dlatego wolę mieć kilka zapasowych sztuk. Wspominałam Wam, że ostatnio pochłaniają mnie przedwiosenne porządki i to dzięki nim zrodził się pomysł na ten post. Koniecznie dajcie znać co Wy kupujecie hurtowo, a tymczasem zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu. 

DR IRENA ERIS PROVOKE MATT FLUID & MANHATTAN CLEARFACE
__________
Jeśli czytacie mojego bloga od dawna, to pewnie ten duecik Was nie zdziwi. Cały czas jestem wierna podkładowi Dr Irena Eris Provoke Matt Fluid (aktualnie w odcieniu 210), którego albo się kocha, albo nienawidzi. Wiem, ze wiele z Was kupiło ten produkt dzięki mojej rekomendacji i opinie są podzielone, dlatego mogę pokusić się o stwierdzenie, że podkład wywołuje skrajne emocje. Ja go uwielbiam i to przede wszystkim dlatego, że nie pogarsza stanu mojej skóry, która jest niesamowicie alergiczna i skłonna do zapychania. Kiedy wykonuję demakijaż pod koniec dnia, to nie mam nowych zaskórników i stanów zapalnych, co zdarza się w przypadku innych podkładów, nawet z wyższej półki. Jeśli zauważę gdzieś promocję na ten podkład, to zawsze kupuję 2-3 sztuki, bo w cenie regularnej jest dosyć drogi. Drugim produktem, który kupuję hurtowo podczas obniżek jest puder Manhattan Clearface, Tak samo, jak w przypadku podkładu – nie powoduje powstawania niedoskonałości, a poza tym lekko kryje i nieźle matuje. Nie lubię, gdy nagle kończy mi się mój ulubiony podkład czy puder, więc zapasy są zawsze mile widziane. 
Mały bonus – swatche zawsze się przydają. Tak mój ulubieniec Provoke Matt Fluid w odcieniu 210 prezentuje się na tle innych, popularnych podkładów, jakie aktualnie mam w swojej kosmetyczce. 
KONTURÓWKA MISS SPORTY MINI ME LIP LINER – TOFFEE
__________
Kolejnym produktem, który kupuję na zapas jest konturówka Miss Sporty w bardzo modnym ostatnio odcieniu jasnego brązu. Bardzo szybko się kończy, ale mogę jej to wybaczyć, bo kosztuje niewiele. Wersja w tradycyjnej kredce jest trochę mniej przyjemna, więc zdecydowanie wolę tą wykręcaną. Przegląd moich ulubionych konturówek możecie zobaczyć tutaj klik.
TUSZ DO RZĘS LOREAL SO COUTURE SO BLACK
__________
Moja ulubiona maskara, której wcale nie polubiłam od pierwszego użycia. Z tuszami tak trochę jest, że potrzebują czasu, aby lekko wyschnąć i zgęstnieć, aby pokazały moc swoich możliwości. So Couture jest dosyć droga w regularnej cenie, więc jeśli nadarzy się okazja, to chętnie kupuję po kilka sztuk na zapas. 
POMADKA BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET – OLE FLAMINGO!
__________
Kolor Ole Flamingo, to mój absolutny faworyt, jeśli chodzi o odcienie matowych pomadek z serii REV. Myślę, że to naprawdę wyjątkowy kolor różu, który nie jest kiczowaty, pretensjonalny i prezentuje się bardzo szlachetnie. W swojej kosmetyczce mam aktualnie zapas w postaci jednej sztuki.
BIBUŁKI MATUJĄCE WIBO
__________
Bibułek nigdy nie za wiele, bo zużywam je w ekspresowym tempie. Te z Wibo są naprawdę świetne i do tego tanie. Nie wyobrażam sobie swojej podręcznej kosmetyczki bez bibułek matujących. Makijaż ma szansę wyglądać cały dzień świeżo, a nie jak ciastko, kiedy po prostu dokładamy pudru na warstwę wydzielonego sebum. Zdecydowanie lepiej to najpierw “zebrać” taką bibułką. 
KOREKTOR LOREAL TRUE MATCH 
__________
Dla mnie to najlepszy korektor pod oczy i do rozświetlania strategicznych miejsc na twarzy. Lubię również korektor z Catrice Liquid Camouflage, ale jednak Loreal wygrywa swoją lekkością i żółtawym, jasnym odcieniem. Aktualnie zapasy mi się powoli kończą, więc poluję na dobrą okazję, aby je uzupełnić. 
KREM WYSZCZUPLAJĄCO-UJĘDRNIAJĄCY EVELINE SLIM 3D
__________
Wypróbowałam już wiele kremów antycellulitowych, wyszczuplających i ujędrniających, bo jakoś zawsze odczuwam potrzebę wsmarowania czegoś w uda po kąpieli czy prysznicu. Oczywiście nie mam złudzeń – sam krem nie zlikwiduje cellulitu. Może jedynie poprawić kondycję skóry, nawilżyć ją, ale dopiero w połączeniu z ćwiczeniami i masażem jest naprawdę skuteczny. Kremu Eveline w tej zielonej wersji używam już od dawna i mam z nim dziwną relację. Raz go lubię, a raz rzucam w kąt z powodu jego chłodzących właściwości. Ostatnio zauważyłam, że o wiele mniej “mrozi” gdy odczekuję 10 minut po wyjściu z wanny, a nie nakładam od razu. Myślę, że to jeden z lepszych kremów antycellulitowych na rynku, bo widzę różnicę w gładkości oraz jędrności skóry podczas jego używania. Inne kremy są raczej obojętne, albo bardzo kiepskie z uwagi na to, że się lepią, dziwnie pachną lub rozgrzewają, czego naprawdę nie lubię. Krem ma fajną cenę regularną, a w promocji zawsze zaopatruję się w kilka sztuk.
SAMOOPALACZ SUN OZON Z ROSSMANNA 
__________
Najlepszy samoopalacz jaki miałam i nie zanosi się na zmiany. Gdyby nie ten produkt, to pewnie byłabym blada jak ściana, a to powoduje, że wyglądam na chorą. Nie chodzę do solarium i nie opalam się natryskowo, więc samoopalacz to dla mnie jedyne wyjście. Często trudno go znaleźć w Rossmannie w tej ciemniejszej wersji, więc robię zapasy.
SZAMPON DLA DZIECI BABYDREAM Z ROSSMANNA
__________
Stałe Czytelniczki mojego bloga na pewno dobrze znają ten szampon. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji moich włosów bez tego szamponu. Niestety nie jest wydajny i trzeba go nanieść na włosy w większej ilości, niż w przypadku innych szamponów. Szybko się kończy, więc zwykle kupuję po kilka buteleczek. Rossmann ciągle podnosi jego cenę i doskonale pamiętam jak kosztował około 4 zł. Teraz to już prawie 7 zł, ale na szczęście często jest w promocji. Jeśli macie problem z tym, że szampon słabo się pieni, to wypróbujcie metody z wodą ryżową. Pisałam o niej tutaj klik
DO OLEJOWANIA – OLEJ Z CZARNUSZKI I OLEJ AWOKADO
__________
Moje dwa ulubione oleje, które kupuję w ilościach hurtowych. Aktualnie sprawdzają się u mnie najlepiej – po ich zmyciu włosy są bardzo miękkie, błyszczące, dociążone, gładkie i mięsiste. Najlepszy olej awokado jaki znam to Delawell dostępny w Hebe, a olej z czarnuszki jest marki Net Vita i kupuję go w aptece. 
CLEANER DO ODTŁUSZCZANIA I PRZEMYWANIA HYBRYD
__________
Cleaner jest obok bazy i topu najszybciej zużywającym się produktem w całym procesie robienia hybryd. Zawsze muszę mieć go pod dostatkiem i albo kupuję dużą wersję, albo kilka średnich. Zapas Cleanera zawsze mile widziany. 
***
Robicie czasem takie kosmetyczne zapasy? Co najczęściej kupujecie? U mnie jak widać dotyczy to produktów, które najszybciej się kończą. Nie przepadam za gromadzeniem kosmetyków, których używam rzadko. Mam nadzieję, że Rossmann zrobi niedługo kolejną wyprzedaż -40% 🙂 Ja już mam małą, zakupową listę. 
Przeczytaj także

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Wigilia już jutro i sama nie mogę w to uwierzyć. Uwielbiam to oczekiwanie na święta, przygotowywanie się do nich i delektowanie urokami grudnia, choć w

Czytaj dalej »

KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY CZERWCA.

Dziś przygotowałam dla Was szybki przegląd moich ulubionych kosmetyków, po które w minionym miesiącu sięgałam najchętniej. Wspomnę między innymi o wodoodpornym tuszu do rzęs, trwałej

Czytaj dalej »