7 MINI PALETEK CIENI, KTÓRE WARTO WYPRÓBOWAĆ: ISADORA, HEAN, SENSIQUE, MY SECRET, ARDELL (SWATCHE).
Daria

Daria

Autorka wpisu

Ostatnio przyłapałam się na tym, że o wiele chętniej korzystam z małych, kompaktowych paletek z cieniami, niż z tych dużych. Jeśli chodzi o większe palety, to i tak zwykle używam tylko niektórych kolorów, a reszta pozostaje nietknięta. Myślę, że etap kupowania paletek z setką cieni już za mną i teraz staram się podejmować bardziej przemyślane zakupy. Dziś pokażę Wam kilka moich poczwórnych (ale nie tylko) paletek, których ostatnio używam najczęściej. Są lekkie, kompaktowe, mieszczą się do każdej kosmetyczki i nie zajmują w niej dużo miejsca. 

Zacznę od paletek, które zawierają cienie matowe, idealne do dziennego makijażu, ale równie fajnie sprawdzą się też do wykonania czegoś mocniejszego na wieczór. Cienie z paletki Hean Hight Definition 411 Nude znalazłam ostatnio gdzieś na dnie mojej toaletki i przypomniałam sobie jak bardzo je lubiłam. Są świetnie napigmentowane, lekko kredowe i przy pomocy jednej paletki możemy wykonać cały makijaż powiek. 
Druga paletka zawiera tylko 3 odcienie, z czego jeden jest satynowo błyszczący. To paleta Ardell Brow Defining Palette Light i jest przeznaczona do makijażu brwi, natomiast będzie świetna również do malowania powiek. Jeśli gdzieś wyjeżdżam i bardzo się śpieszę, to wrzucam do torby tylko tą jedną paletkę, bo dzięki niej wypełnię brwi i wykonam makijaż na powiekach. Cienie świetnie się rozcierają i najciemniejszy brąz to mój aktualny ulubieniec do brwi. 
Jeśli nie mam ochoty szaleć z kolorami, a całkowity mat na powiekach mi się znudzi, to sięgam po połyskujące brązy i złoto. Z takimi odcieniami w zasadzie nie można się pomylić – wyglądają dobrze na każdym typie urody i pasują do większości okazji. W przypadku braku pomysłu na makijaż zawsze stawiam na połyskujące brązy ze złotkiem, które wyglądają szczególnie pięknie w sztucznym oświetleniu. Moja ulubiona mini paletka z takimi właśnie odcieniami to IsaDora 06 Nude Sand. 
Ostatnio w Naturze wpadła mi w oko malutka paletka z ciepłymi kolorami od Sensique Trendy Eyeshadows 102 Pink Honey. Przy okazji przypomniałam sobie o istnieniu tej marki, którą lubiłam jako nastolatka. Cienie mają piękne kolory, które pasują szczególnie do jasnej tęczówki oka. Pigmentacja nie jest porywająca, a cienie najlepiej nakładać przy pomocy dołączonego aplikatora i koniecznie na mokrą bazę (np. rozsmarowany korektor). Miałam lepsze paletki, ale ta nie jest do końca zła. Jeśli macie mały budżet, to warto się skusić. 
Paletkę IsaDora 05 Nude Rose lubię głównie za ten perłowy, połyskujący róż, który pięknie prezentuje się w połączeniu z brązami. Tego typu odcień ładnie podkreśla zielony kolor tęczówki i sprawia, że makijaż wygląda trochę ciekawiej, niż z samym brązem czy złotem. Ogólnie fajna paletka, a cienie są odpowiednio mokre i dobrze napigmentowane. Brakuje mi tu tylko jakiegoś jasnego, transferowego brązu, który byłby idealny do podkreślania załamania powieki. Coś w stylu tego jaśniejszego brązu z paletki Ardell do brwi, o której pisałam wyżej. 
Nie sądziłam, że My Secret ma takie interesujące paletki cieni w swoim asortymencie. Pigmentacja i lekko mokra konsystencja naprawdę pozytywnie zaskakują. Lubię od czasu do czasu dodawać koloru do mojego makijażu i raczej nie połączyłabym tych wszystkich odcieni na raz, ale jeden kolor jako akcent na górnej czy dolnej powiece wygląda świetnie. Cienie idealnie nadają się też do nakładania na mokro w formie kreski i tak wykorzystuję je najczęściej. Nie muszę kupować kolorowych eyelinerów, tylko moczę pędzelek, zanurzam go w cieniu i na powiece powstaje piękna, metaliczna kreska. Polecam paletkę My Secret Hot Colors w odcieniu Paradise Island. Ja dorwałam ją ostatnio na przecenie w Naturze za 8 zł. Idealna do letnich makijaży!
Na koniec paletka, która budzi we mnie skrajne emocje – IsaDora Holiday Make-up Golden Edition Golden Eyes. Z jednej strony ją lubię, bo zawiera piękny odcień złota, z a drugiej strony nie podoba mi się konsystencja tego pierwszego cienia, która jest nierówna i sypie się brokatowymi płatkami. Bardzo często nakładam cienie palcami i trzeba uważać, aby nie wsadzić w cień opuszka, na którym jest jakaś tłusta warstwa (np. od podkładu czy sebum), bo to sprawi, że cienie staną się słabo napigmentowane. Jak widać coś takiego zrobiło mi się na tym złotym kolorze, ale na szczęście pomaga lekkie zeskrobanie tej warstewki pacynką. Paletka nie jest idealna, ale paradoksalnie używam jej dosyć często. Ten pierwszy, nieszczęsny cień nałożony palcem na mokrą bazę wygląda niesamowicie – jak czyste srebro! Poza tym opakowanie jest cudowne. 
***
Jak to z Wami jest – lubicie małe paletki czy jednak stawiacie na te z większą ilością kolorów?

Przeczytaj także