6 FAKTÓW NA TEMAT MOICH WŁOSÓW, O KTÓRYCH JESZCZE NIE WIECIE. KIEDY WYSTĄPIĘ W REKLAMIE?
Daria

Daria

Autorka wpisu

Jest kilka rzeczy na temat moich włosów, o których jeszcze nigdy Wam nie wspominałam i dziś postanowiłam rozwiać wszelkie wątpliwości. Odpowiem między innymi na pytania ile wynosi grubość mojego kucyka, jakiej długości są moje włosy i czy noszę doczepki. Zdradzę Wam też jak naprawdę wygląda moja kolekcja kosmetyków do włosów, ile propozycji współpracy otrzymuję dziennie i kiedy wystąpię w reklamie. Ciekawe? To zapraszam do dalszej lektury!

ILE WYNOSI GRUBOŚĆ MOJEGO KUCYKA?
To pytanie, które wielokrotnie przewija się w Waszych komentarzach. Przyznam, że taka forma “weryfikacji” stanu moich włosów zawsze była dla mnie nieco dziwna, ale wiem, że wśród włosomaniaczek to zupełnie normalne. Chcecie po prostu wiedzieć jak grube/gęste są moje włosy, bo na zdjęciach trudno to właściwie ocenić. Być może same dążycie do jakiejś konkretnej gęstości i grubości, a więc chcecie mieć konkretną motywację do działania lub coś w rodzaju punktu odniesienia. Odpowiadając na to nurtujące Was pytanie – mam 13,5 cm w kucyku. Teraz pochwalcie się jak grube są Wasze kucyki, bo jestem strasznie ciekawa!
JAK DŁUGIE SĄ MOJE WŁOSY?
O długość w centymetrach również pytacie dosyć często. Nawet nie wiecie ile się nagimnastykowałam, żeby dokładnie zmierzyć moje włosy, ale udało się. Mają 68 cm długości w najdłuższym miejscu. Dodatkową ciekawostką jest to, że podcinam je regularnie raz w miesiącu o 2-3 cm metodą na kitkę, o której pisałam tutaj klik. To bardzo stary wpis, w zasadzie z początków prowadzenia przeze mnie bloga, ale nadal jest aktualny. Czym podcinam włosy? O tym pisałam z kolei tutaj klik i uważam, że są to najlepsze nożyczki, których używam do dziś i zupełnie nie straciły na swojej ostrości. 
CZY NOSZĘ “DOCZEPKI”?
Nie noszę i nigdy nie nosiłam doczepianych włosów. Piszę o tym dlatego, bo na zagranicznych stronach internetowych można spotkać moje zdjęcia będące reklamą “doczepek” i peruk, co jest niezgodne z prawdą. Zawsze podejmuję kroki prawne w takich sytuacjach, ponieważ to kradzież mojego wizerunku, a także przede wszystkim jawne wprowadzanie klienta w błąd. Osobiście nie mam nic przeciwko przedłużaniu, czy zagęszczaniu włosów, o ile faktycznie jest taka potrzeba. Jeśli taki zabieg jest wykonany profesjonalnie, starannie i z dobrych jakościowo włosów, to jest szansa na fajny efekt. Myślę jednak, że warto najpierw przyłożyć się do pielęgnacji, a zagęszczenie i przedłużenie włosów traktowałabym jako ostateczność. 
RAZ NA DWA TYGODNIE MYJĘ WŁOSY
PŁYNEM DO HIGIENY INTYMNEJ
Dla włosomaniaczek mycie włosów płynem do higieny intymnej nie jest żadnym zaskoczeniem. Wiem jednak, że ostatni raz pisałam o tym bardzo dawno i wiele z Was może o tym fakcie nie wiedzieć. Płyn do higieny intymnej zawiera w składzie kwas mlekowy, który fantastycznie oczyszcza skórę głowy, a także domyka łuski włosów sprawiając, że są bardziej lśniące i gładkie. Jeśli jesteście ciekawe innych, włosowych dziwactw jakie praktykują włosomaniaczki, to koniecznie odwiedźcie ten wpis tutaj klik.  Tam wspominałam dokładniej o co chodzi z tym całym płynem do higieny intymnej, więc zapraszam do lektury. 
WŁOSOMANIACTWO LEVEL MAX
Nie zliczę ile pytań dostaję odnośnie tego czy pokażę kolekcję swoich kosmetyków do włosów, jak również tych do makijażu. Moje odpowiedź brzmi – to niemożliwe. Prawdopodobnie skończyłoby mi się miejsce na zdjęcia w dysku Google. Kosmetyków mam naprawdę mnóstwo, a powyżej widzicie zaledwie jedną szafkę z sześciu, w których stoją moje kosmetyki do pielęgnacji włosów. Dlaczego mam ich tak dużo? Blog to moje hobby, ale doskonale zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na mnie spoczywa polecając Wam konkretne produkty. Muszą być dobrze sprawdzone i przetestowane na kilku osobach. Jestem wdzięczna za to, że mam wokół siebie kilka przyjaciółek, które znoszą moje włosowe eksperymenty na ich głowach. Zanim zarekomenduję Wam jakiś produkt, to testuję go na różnych typach włosów, aby móc z jak największym prawdopodobieństwem ocenić jego działanie. I to między innymi dlatego za każdym razem tak długo czekacie na wpis z aktualną pielęgnacją moich włosów. Nie chcę polecać czegoś zbyt pochopnie, bo nie widzę sensu w tym, abyście wydawały swoje ciężko zarobione pieniądze na buble. Oczywiście nie zawsze “wstrzelę się” w czyjeś wymagania i nie dogodzę wszystkim, ale przynajmniej mam czyste sumienie i wiem, że zrobiłam co mogłam, aby właściwie ocenić dany produkt. 
KIEDY WYSTĄPIĘ W REKLAMIE
KOSMETYKÓW DO WŁOSÓW? 
To nie tajemnica, że blogerzy otrzymują propozycje współpracy od różnych marek. Ja również je dostaję, ale w związku z tym, że blog nie jest moją główną formą zarobkowania, to do każdej takiej oferty podchodzę z pewną dozą ostrożności. Najwięcej propozycji otrzymuję od marek chcących wypromować kosmetyki do pielęgnacji włosów i dziennie dostaję ich średnio około dziesięciu. Niektóre skreślam od razu, ponieważ nie widzę sensu w testowaniu produktu marki, na której wielokrotnie się zawiodłam, a niektóre dopiero po czasie, gdy okazuje się, że testowany produkt jest naprawdę kiepski. Raz na jakiś czas trafia się coś naprawdę godnego uwagi i wówczas ma to dla mnie sens, przywracając wiarę w uczciwą reklamę, na której korzystam zarówno ja, jak i moje czytelniczki. Często pytacie mnie o to kiedy wystąpię w jakiejś reklamie produktów do włosów. Takich ofert również otrzymuję mnóstwo, ale nie widzę sensu w promowaniu produktu, w który sama nie wierzę. Jeśli gdzieś się pojawię bądźcie pewne, że to coś naprawdę EXTRA!
Czy jest jeszcze coś, co Was
nurtuje i chciałybyście o to zapytać? Może zrobimy z tego cykl wpisów typu
Q&A? Chcecie?


_____________________________
Wpadnijcie na INSTAGRAM | FACEBOOK 

Przeczytaj także