6 CIEKAWOSTEK NA TEMAT MOJEJ DIETY, DZIĘKI KTÓRYM UTRZYMUJĘ STAŁĄ WAGĘ.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Moja dieta na przestrzeni kilku lat bardzo się zmieniła. Musiałam dojrzeć do tego, że z pewnych rzeczy naprawdę warto zrezygnować, aby lepiej się poczuć i porządnie zadbać o swoje ciało. Moja “dieta”, a raczej jadłospis i zasady z nim związane nie są wcale takie restrykcyjne, jakby mogło się wydawać, bo w takim żywieniowym reżimie trudno byłoby mi wytrwać. Dziś napiszę Wam o sześciu ciekawostkach na temat mojej diety – być może pomogą Wam stracić zbędne kilogramy?

Zacznę od tego, że kilka lat temu borykałam się z małą nadwagą. Od zawsze byłam osobą szczupłą i wychodziłam z założenia, że mogę jeść wszystko, a i tak nie przytyję. Tych kilka nadprogramowych kilogramów sprawiło, że tak naprawdę zaczęłam się czuć obco w swoim ciele. Punkt kulminacyjny nastąpił wtedy, gdy nie zmieściłam się w swoje ulubione dżinsy i postanowiłam coś z tym zrobić. W moim jadłospisie było wówczas mnóstwo fastfoodów, chipsów oraz kupnych słodkości, więc szybko z tego zrezygnowałam. Początkowo było naprawdę ciężko, ale z czasem przestawiłam się na nowy tryb. O tym jak kiedyś wyglądała moja dieta i co wyrzuciłam z jadłospisu pisałam tutaj klik.   Dziś chciałabym Wam wspomnieć o pięciu ciekawostkach na temat mojej diety, dzięki którym utrzymuję stałą wagę już od dwóch lat. To z pozoru proste i banalne rozwiązania, ale to właśnie takie delikatne zmiany potrafią zdziałać cuda. Jeśli dodamy do tego trochę konsekwencji i cierpliwości, to efekty przyjdą bardzo szybko. 
JEM 3 RAZY
DZIENNIE O STAŁYCH PORACH
Zasada spożywania pięciu posiłków dziennie zupełnie się u mnie nie sprawdza. Mało tego – podczas takiej pięcio posiłkowej diety zdarzyło mi się nawet przytyć mimo, że jadłospis był skomponowany przez dietetyka. Znam osoby, którym takie częste jedzenie służy, natomiast u mnie efekt był bardzo niezadowalający. Cały czas czułam się dosłownie “przejedzona” mając wrażenie, że mój żołądek nie zdążył jeszcze strawić poprzedniego posiłku. To przełożyło się na spadek efektywności pracy i złe samopoczucie. Zredukowanie ilości posiłków do trzech i jedzenie ich o stałych porach było strzałem w dziesiątkę. Oczywiście zdarza mi się coś podjeść w międzyczasie, ale zazwyczaj po prostu nie mam potrzeby tego robić, bo nie czuję głodu. 



PRZYRZĄDZAM
MIĘSO W PIEKARNIKU
O tym, że nie jem kupnych wędlin już pewnie wiecie, jeśli czytałyście ten post.  Sklepowe kiełbaski i szyneczki po prostu przestały mi smakować, a od kiedy zaczęłam interesować się składami kosmetyków, to równie często sprawdzam etykiety na żywności. To niesamowite ile chemii można wpakować do wędliny i często zastanawiam się jaki jest tego sens. Przedłużenie trwałości wędliny? Przecież i tak po kilku dniach trzeba ją wyrzucić, bo nie nadaje się do jedzenia. Niestety w dzisiejszych czasach trudno uniknąć spożywania chemii, ale zawsze można wybrać mniejsze zło. Zazwyczaj kupuję dużą pierś z indyka, posypuję solą, pieprzem, ziołami, a następnie opiekam na patelni (30 sekund z jednej i 30 sekund z drugiej strony) i wrzucam do piekarnika na godzinę. Można ją podawać jako sztukę mięsa w sosie, dodawać do sałatek czy jeść w kanapce. Czasem przyrządzam też schab lub piersi z kurczaka. Póki co nie jestem w stanie całkowicie zrezygnować z mięsa, ale i tak sporo je ograniczyłam. 
SAŁATKI TO U
MNIE PODSTAWA
Uwielbiam wiosenne sałatki ze świeżych warzyw i już nie mogę się doczekać kiedy w szklarni moich rodziców pojawią się pierwsze pomidory, ogórki, papryka i inne, cudowne warzywka. Są uprawiane bez żadnej chemii, a mimo to wyglądają lepiej, niż te ze sklepu. Smak jest oczywiście zupełnie nieporównywalny z tym, co kupujemy w supermarkecie (pomidor smakuje pomidorem, a ogórek ogórkiem). Wracając do tematu – sałatki, to absolutna podstawa mojej diety. Mimo, że jem je codziennie, to jeszcze nie zdążyły mi się znudzić. Czuję wręcz, że jestem od nich uzależniona i jeśli jestem głodna, to zazwyczaj marzę o sałatce z pieczonym w piekarniku (lub na parze) kurczakiem, rukolą, roszponką, jajkiem, papryką, pomidorem, kukurydzą i serem feta, skropioną sosem vinegret. Do sałatek dodaję też siemię lniane, orzechy włoskie lub migdały, bo jeszcze bardziej urozmaicają smak i korzystnie wpływają na cerę oraz włosy. Po sałatce zawsze czuję się lekko i nie czuję głodu przez kilka godzin. 
ODCHUDZAJĄCA MIOTŁA CZYLI…
Czy wiecie, że kasza gryczana działa trochę jak odchudzająca miotła? Przechodzi przez nasz układ pokarmowy oczyszczając go z zalegających resztek, a poza tym ma wysoką zawartość błonnika,  więc utrudnia przyswajanie tłuszczu z pokarmów i spowalnia wchłanianie węglowodanów. Ma też wiele cennych witamin, które fantastycznie wpływają na skórę, włosy i paznokcie. Kiedyś naprawdę nie znosiłam smaku kaszy gryczanej, ale od pewnego czasu to mój ulubiony dodatek do obiadów. Jem ją również w duecie z sałatką, ale też zastępuję nią ziemniaki przy tradycyjnym obiedzie. Warto wybrać tą nieprażoną, bo ma więcej witamin.

KOKTAJLE I
SOKOWANIE

Nie ma w zasadzie dnia, abym odpuściła sobie jakiś naturalny sok lub koktajl, bo dzięki nim jestem w stanie “upchać” w jednej szklance sporą ilość witamin. Po treningu obowiązkowo wypijam koktajl białkowy, do którego dodaję mleko, płatki owsiane, banana, siemię lniane, owoce (najczęściej borówki, jeżyny lub maliny) oraz trochę odżywki białkowej. To niesamowicie smaczne połączenie, ale też bardzo pożywne i korzystnie działające na kształtowanie mięśni. Takim koktajlem zastępuję czasem posiłek i wierzcie mi, że jest bardzo sycący. Uwielbiam też o soku z ananasa, bo zawiera bromelinę, która ułatwia odchudzanie poprzez przyspieszanie trawienia białek, tłuszczy i skrobi. Jeśli macie ochotę na wpis o moich ulubionych, orzeźwiających koktajlach, które są dobre dla urody, to dajcie znać! Chętnie coś takiego dla Was przygotuję. 

NIE ROZSTAJĘ
SIĘ Z WODĄ
Pewnie wiele razy już słyszałyście o plusach, jakie daje regularne picie wody. Muszę przyznać, że kiedyś zupełnie nie zwracałam uwagi na tę kwestię i uważałam, że skoro piję dużo soków, herbaty, kawy czy napojów słodzonych, to woda jest już zbędna. Od kiedy wyeliminowałam ze swojej diety kupne, słodkie i gazowane napoje, zastępując je wodą mineralną (nie mylić ze źródlaną!), to przede wszystkim bardzo szybko straciłam na wadze, a poza tym stan moich włosów i cery znacznie się poprawił. W sieci jest wiele artykułów mówiących o niesamowitych korzyściach jakie wynikają z picia co najmniej 1,5 litra wody dziennie i z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że to prawda. Jeśli macie problem z regularnością w piciu wody, to istnieją specjalne aplikacje na telefon, które mogą Wam o tym przypomnieć. 

Dziewczyny,
czy macie jakieś żywieniowe zasady, których się trzymacie? 

_____________________________
INSTAGRAM      FACEBOOK   ♥ SNAP hedonistkaaa 


Przeczytaj także