4 NAJLEPSZE PRODUKTY DO PIELĘGNACJI MOJEJ SKÓRY.
Daria

Daria

Autorka wpisu

Dziś chciałabym Wam przedstawić 4 kosmetyki pielęgnacyjne, z którymi od dłuższego czasu się nie rozstaję. To one sprawiają, że moja skóra jest na chwilę obecną w bardzo dobrej kondycji i to im w głównej mierze zawdzięczam dobry nastrój każdego ranka. Wiadomo, że kiedy skóra jest podrażniona, sucha, łuszcząca się i zmęczona, a do tego doskwiera trądzik i zaskórniki, to tak naprawdę ciężko być zadowolonym z własnego wyglądu. Ja aktualnie znalazłam swoją drogę w pielęgnacji i na pewno będę trzymać się obecnej rutyny. Jeśli jesteście ciekawe co się u mnie sprawdza, to zapraszam do czytania dalej. Może odkryjecie coś dla siebie?

KWAS GLIKOLOWY I MIGDAŁOWY
____________
Od kiedy używam kwasów  zauważyłam ogromną metamorfozę mojej skóry. I oczywiście nie mówię tylko pozbyciu się niedoskonałości, bo one od czasu do czasu wracają ale cera wygląda zupełnie inaczej. Koloryt bardzo się wyrównał, a moim głównym problemem były własnie przebarwienia potrądzikowe. Poza tym małe blizny czyli wgłębienia w skórze znacznie się spłyciły mimo, że czytałam wiele sprzecznych opinii na ten temat. Dużo osób, które używały kwasów twierdziło, że na dziurki po trądziku może pomóc jedynie laser, a kwasy nie są w stanie dać wizualnej poprawy. Jak to zwykle bywa, każda cera jest inna i u mnie kwasy naprawdę spłyciły blizny. Nie jest idealnie ale wszystko zmierza w dobrym kierunku, co mnie niezwykle cieszy. Zawsze miałam też problem z widocznymi porami i przetłuszczaniem się skóry, więc regularne zabiegi z kwasami pomogły mi się z tym uporać. Zabieg z kwasem glikolowym lub migdałowym (używam naprzemiennie) przeprowadzam raz w tygodniu. Więcej o kwasach krok po kroku pisałam w dużo starszym poście TUTAJ klik.  Kupiłam je na Allegro. Pamiętajcie, że kwasy to nie zabawa i trzeba mieć wiedzę oraz doświadczenie w ich używaniu.

KREMY POD OCZY NA DZIEŃ I NA NOC
____________
Obszar pod oczami zawsze był dla mnie dosyć problematyczny. Wysuszające kuracje antytrądzikowe niestety pogarszały sprawę, bo niestety zawsze odrobina produktu jakimś cudem przenosiła się w okolice oczu. To sprawiało, że delikatna skóra pod oczami nieestetycznie się łuszczyła, marszczyła i wyglądała dziwnie, szczególnie na zdjęciach w zbliżeniu oka. Robię dużo makijaży do różnego rodzaju publikacji i obszar wokół oczu musi wyglądać dobrze. Od kiedy używam produktów La Roche Posay kompletnie nie mam problemów z wysuszeniem, ściągnięciem skóry czy też odstającymi skórkami w okolicy oczu. Redermic R stosuję na noc i jest to dosyć lekki w konsystencji żel, który niesamowicie napina i ujędrnia skórę. Poza tym nie szczypie w oczy i nie podrażnia spojówki. Zauważyłam ogromną poprawę w kondycji skóry pod oczami od kiedy używam tego właśnie żelu. Zawiera w składzie retinol, adenozynę oraz odrobinę kwasu LHA, by ułatwić wnikanie substancji aktywnych w skórę. Jak dla mnie to najlepszy krem pod oczy, jaki kiedykolwiek miałam i mogę Wam go serdecznie polecić. Niestety się kończy i na pewno kupię następne opakowanie.

Druga tubka, to La Roche Posay Hydraphase Intense czyli lekki żel pod oczy, który stosuję rano. Nic tak nie “otwiera” oczu jak ten produkt. Po jego nałożeniu odczuwam dużą ulgę i znikają wszelkiego rodzaju wory, zasinienia. Można go używać pod makijaż, bo się nie roluje i dobrze współgra z korektorami czy podkładem. Ufam produktom od La Roche Posay i jak dotąd nic mnie jeszcze nie zawiodło. Oby tak dalej 🙂 Kremy są do kupienia w aptekach.

STEAMCREAM – KREM PAROWY
____________

Jeśli jesteście posiadaczkami
cery mieszanej, ze skłonnością do zaskórników i trądziku, to pewnie wiecie, że
trudno o naprawdę dobry krem nawilżający. Jak już wcześniej wspomniałam, jestem akurat na etapie złuszczania
kwasami i potrzebowałam czegoś łagodzącego, a jednocześnie mocno
nawilżającego. 
Moim odkryciem i absolutnym
faworytem w pielęgnacji jest aktualnie Steamcream. Kiedy kilka miesięcy temu
poleciła mi go koleżanka z pracy, to od razu poprosiłam ją o kilka próbek do
przetestowania. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym produkcie ale po
przeczytaniu kilku opinii w sieci pomyślałam, że może być dla mnie odpowiedni. Przekonała
mnie do niego lekka konsystencja oparta na zastosowaniu pary wodnej i bardzo
ciekawe INCI.
 Od razu wpadły mi też w
oko kolorowe opakowania, które są limitowane i co jakiś czas pojawiają się nowe
wzory. 
Zawsze z uwagą dobieram kremy do
twarzy, bo jak wiecie mam skórę problematyczną, która potrafi kapryśnie
reagować na wszelkiego rodzaju nowości.
 Po kilku zastosowaniach tego produktu na noc
stwierdziłam, że w końcu znalazłam krem, który mnie nie podrażnia, nie zapycha
i sprawia, że skóra po przebudzeniu jest gładka, miękka i nawilżona.
  Moja cera zwykle alergicznie reagowała na
kremy z zawartością olejków, jednak w tym przypadku było zupełnie inaczej.
 Odczuwam duży komfort po nałożeniu tego
produktu i widzę, że skóra jest po prostu ukojona.

Steamcream to krem produkowany w
Japonii oraz w Anglii i jest na bazie wegańskich składników. Produkcja opiera
się na zastosowaniu pary wodnej, dzięki której krem jest lekki. W składzie znajdziemy między innymi takie składniki
jak napar z płatków owsianych, lawendowy olejek eteryczny, wodę z kwiatu
pomarańczy, olejek z rumianku, olejek ze słodkich migdałów, masło kakaowe,
absolut różany i pomarańczowy, organiczny olejek jojoba oraz olejek
neroli.  Krem pachnie wyraźnie lawendą
ale wyczuwam też delikatne, kwiatowo-ziołowe nuty.  Zapach po jakimś czasie się zmienia i jest
trudny do zdefiniowania ale to zdecydowanie przyjemna woń.  Produkt można stosować jako tradycyjny
„nawilżacz” na noc ale też jako maskę, nakładając grubą warstwę. Można też
dodać do niego cukru i używać jako peeling 
złuszczający naskórek .  Krem to
świetny wybór dla osób, które nie lubią tłustych i ciężkich produktów, a chcą
dostarczyć skórze sporej dawki składników odżywczych.   W tym momencie kończę pełnowymiarowe
opakowanie i czeka na mnie kolejne. Mam nadzieję, że skóra się nie przyzwyczai
i krem cały czas będzie tak rewelacyjnie działał. 
Steamcream możecie zamówić w
sieci
TUTAJ klik i
dla moich Czytelniczek wynegocjowałam rabat, dzięki któremu za krem zapłacicie
50 zł. Wystarczy przy zamówieniu wpisać hasło
HEDONISTKA.


Poznałyście moich absolutnych faworytów na ten moment. Jeśli coś się u mnie zmieni w kwestii pielęgnacji, to za jakiś czas zrobię Wam post z aktualizacją. Mam nadzieję, że to pomoże osobom z podobnym typem cery znaleźć odpowiednią ścieżkę w pielęgnacji skóry.

Przeczytaj także